Związki po czterdziestce…

Dziś czterdziestolatkowie, ludzie w średnim wieku: zarówno mężczyźni jak i kobiety, nie oczekują od życia zbyt wiele – bo przecież już czas dorobkowy mają za sobą, dzieci odchowane, spokój. Tymczasem życie lubi zaskakiwać.
Pogodzone z losem czterdziestolatki nagle spotykają na swojej drodze tego jedynego, tą jedyną.
Często kobiety po rozwodzie nie szukają nowych znajomości, ani miłości, twierdząc, że ślub to więzienie. Jednak wszystko się zmienia, gdy pozna się właśnie tą osobę, przy której serce mocniej bije.
Miłość nie zna wieku.
Kobiety, mimo swoich nieudanych związków wcześniejszych, promienieją szczęściem u boku swoich nowych partnerów.
Potrafią oszaleć z miłości. Wiedzą, czego tak naprawdę potrzebują i kogo.
W każdym wieku wszystko jest możliwe.

Kobiety po czterdziestce, po różnych doświadczeniach, po różnych związkach, często mówią: nie, ja już dziękuję, ja już to przerabiałam, potrafię się sama utrzymać, nikt mnie nie ogranicza, potrafię i mogę realizować swoje pasje…
I wtedy przychodzi z nienacka miłość.

Kobiety boją się sparzyć na kolejnym związku, nie chcą kolejnych rozczarowań. Nie szukają mężczyzn na siłę, nie są desperacko ich głodne, to wtedy stają się takie fajne i prawdziwe.
Mężczyźni uciekają przed tą desperacją kobiet. Przecież to chłop lubi gonić (ma tak przekazane kulturowo), a nie lubi jak go gonią.

Kochać można wtedy, kiedy kocha się siebie. W nas musi być jakaś czułość, serdeczność. Przede wszystkim kobieta musi być wolna…dosłownie wolna.
Bo który mężczyzna będzie zainteresowany umęczeniem się przy kobiecie? Żaden świadomy…

W relacje trzeba wchodzić z czystymi intencjami, wolnością, wtedy jest dobrze.

Kobiety, które wychowują dzieci, są skoncentrowane i ukierunkowane na nie – to normalne, ale w tym wychowaniu powinny widzieć też swoje życie.

Cóż jeszcze można dodać?

Opublikowano Społeczeństwo., W wolnej chwili... | Otagowano , , , | Skomentuj

Do obejrzenia :)

„Love Rosi”
„Droga życia”…Oglądając ten film nabrałam wielkiej ochoty na założenie plecaka i wyruszenie właśnie tam, gdzie główny bohater. Szukam chętnych :)
„August Rush”
„Źródło życia”
„Przełęcz ocalonych”

Opublikowano Pasje., W wolnej chwili... | Otagowano , , | Skomentuj

Być chrzestnym dzisiaj…

IMG_20160930_205520Maj to czas komunii świętych. Czas biznesu. Ogromnego biznesu. Znam osobę, która wynajęła restaurację na wielkie przyjęcie komunijne, zamówiła orkiestrę i …był bal na całego. Tylko nie wiadomo, gdzie w tym całym zamieszaniu było dziecko – najważniejsza osoba biorąca sakrament.
Dziś, będąc chrzestnym, normalnym, zwyczajnym chrzestnym, nie jakimś tam krezusem finansowym – ma się dylemat: „Ile dać?”, „Czy to nie za mało?”, „Jeżeli dam teraz tyle, to ile dam na wesele?”.
Doszło do tego, że dzisiaj boimy się zostać chrzestnymi, wiedząc, że bycie chrzestnym to już nie tylko zainteresowanie się od czasu do czasu dzieckiem, pogłaskanie po główce, danie lizaka, itp., ale to również kosmiczne wydatki typu chrzciny, roczki, urodziny, komunie, śluby…
Chrzestny tylko modli się po cichu: Aby do ślubu i uffffffff…
Gdzie te komunie, które świętowano, przychodząc do domu z kościoła, uroczystym obiadem, w gronie najbliższych. Gdzie ci rodzice, którzy przygotowali odpowiednio dziecko do sakramentu, tłumacząc swojej latorośli, w jakim celu idzie się do kościoła, co jest tak naprawdę istotne tego dnia i na co należy zwracać uwagę, a na co nie.
Nie dziwmy się dzieciom, które tylko prześcigają się w tym, jakie prezenty dostaną od gości, i ile pieniędzy w kopertach będzie.
Spójrzmy na samych siebie, na rodziców, co zrobiliśmy z treścią, a co z formą tego dnia…Przerost formy nad treścią jest bardzo widoczny – biznes stał się ważniejszy.
O czym jeszcze nie powiedziałam? Co pominęłam?

Postarajmy się, aby wróciła treść na swoje miejsce.

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 6 komentarzy

Obgadywanie własnych/cudzych doświadczeń…

„25 lat pracowałam na rzecz swojej rodziny: urodziłam dwoje dzieci, wychowałam je, pielęgnowałam, opiekowałam się domem przez 25 lat, znosiłam fochy i ciągłe kłótnie męża, przełykałam gorycz, dusiłam w sobie żal, skrywałam tęsknoty, aspiracje swoje i miałam nadzieje, że gdy dzieci dorosną to docenią, co zrobiłam dla nich, że poświęcając się im, oddając całkowicie siebie, rezygnując ze swoich aspiracji na rzecz ich dobra – będę mieć ich poszanowanie, zrozumienie, miłość. Niestety czuję, że znikam, tak jakby mnie nie było. Znikają moje potrzeby, mój świat, moi znajomi, moja kariera…
Mąż pracuje przez cały ten okres (żywiciel rodziny), pracuje na dzieci, na mnie, na swoją emeryturę. Pracuje i często powtarza, że musi mnie utrzymać, że gdyby nie on, to ja byłabym nikim….
Przecież, gdyby nie on (a tym samym założenie rodziny i dzieci) to ja też pracowałabym przez te 25 lat, na pewno wyglądałabym inaczej i miałabym też swoją emeryturę. Nie mogę zrozumieć, że on tego nie rozumie…
Z chłopem najlepiej nic nie robić. Kiedy chłop kobiecie spędza sen z oczu i jest w jej życiu jedynym wyznacznikiem wszelkiego szczęścia, to jest już gotowy kobiecy dramat. Ale to wiem teraz, po 25 latach.
Znoszę każdy rodzaj traktowania, bo nie mam gdzie pójść. Mąż krzyczy na mnie, że to wszystko przeze mnie, mówi, że jestem chora psychicznie…
Już mam tego dość. Boję się wychodzić z domu, boję się ludzi….chyba mam depresję lękową.
Często dopada mnie smutek, czuję jakiś ciężar w klatce piersiowej, na ramionach, jakbym dźwigała na nich cały świat. Jestem wciąż przygnębiona, zgaszona, jakby mnie nie było. Ciągle coś robię, jakby mnie nie było, jestem jakaś taka nieżywa. Mam poczucie totalnej samotności, smutku, czasem nawet rozpaczy. Nie potrafię odciąć dzieciom pępowiny, wszystko dla nich robiłam, spełniałam każde ich życzenie, wszystko dla nich. No i nie mam z nimi dobrych relacji, zwłaszcza z synem. To się chyba bierze stąd, że mąż nie okazuje mi szacunku. i chyba stąd, ze robiłam dla nich za dużo.
Żyję ze swoim psychicznym tyranem. Ma patent na wszystko.”

Kochani, co myślicie o takiej historii, opartej na faktach? Co ta kobieta powinna zrobić?

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , , , , | 7 komentarzy

Porozmawiajmy…:)

On 14 lat młodszy od niej.
Ona starsza od niego o dobrych parę lat.
Czy związek partnerów z dużą różnicą wieku ma szansę na przetrwanie? Dlaczego tak, dlaczego nie?
Czy miłość nie ma granicy wieku?
Ile trzeba mieć lat, żeby kochać naprawdę?
Czy mając lat 20 kocha się tak samo, gdy ma się lat 40?

Zapraszam do dyskusji..

:)

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 7 komentarzy

Związek…okiem mężczyzny.

„Zawsze piszesz, że kobiety są poszkodowane przez swoich partnerów w związkach, a nie myślisz, że mężczyźni również nie maja łatwo?
Nie znasz męskiego punktu wiedzenia.
To prawda, że mężczyźnie jest odejść łatwiej, zostawić wszystko…
Mężczyźni czasem odchodząc od kobiety zapominają o dziecku, o alimentach, ale nie wszyscy tacy są…niektórzy odchodząc chcą mieć dziecko przy sobie, chcą mieć z nim kontakt, interesują się dzieckiem, czasem walczą nawet o prawa częstego widzenia..bo czują się kochający ojcem, przecież dalej są rodzicem… nie wszyscy są tacy, że płacą tylko alimenty i sprawa załatwiona.

Nie zgadzam się z opinią, że kobiety tylko cierpią przez nas, bo my też chcemy normalnej miłości…
To, że nie ułożyło się w związku, to nie zawsze z winy mężczyzny, czasem to wina kobiety…Przeważnie jest przyjęte, że rozpad związku nastąpił z jego winy, że on nie wytrzymał i on odchodzi, ale nie mówi się, że mężczyzna potrafi zawalczyć też, gdy widzi choć cień nadziei. Kurcze, facet to nie jest bezduszne zwierzę, to też jest ogromna góra dobrego uczucia.

Mam dwa nieudane związki:
W pierwszym wszystko było dobrze dopóki żona nie poszła do pracy, nie poznała tam kolegów, nie zaczęła chodzić na imprezy. Dopóki nie zdradziła…
W drugim związku moja partnerka zmieniła się pod wpływem swojego otoczenia. Widziałem zmiany jakie zachodziły w mojej kobiecie – negatywne. Zanim odszedłem, ponad rok zastanawiałem się nad opuszczeniem swej partnerki, prosząc tym samym o zmianę jej zachowania, wskazując na problem, który spowodował nasze odsunięcie się od siebie. Bałem się odejść, wcale nie było to łatwe dla mnie, ponieważ nie wiedziałem, czy poradzę sobie, będąc samotnym. Teraz wiem, że lepiej żyć samemu, niż męczyć się i być ciągle nieszczęśliwym.

Zawsze jest przyjęte, że to mężczyzna jest ten najgorszy, a to gówno prawda… Nie zgadzam się z tym.
Przyjęte jest, że to facet zdradza, ale z kim oni zdradzają – z innymi kobietami – żonami…Kobiety potrafią zdradzać nawet gdy maja kochającego męża…
Nie jesteście takie święte, o nie.
Mężczyźni również maja serce, są wrażliwi, czuli i potrafią kochać, nie wszyscy są tacy twardzi.
Mężczyzna nie podnosi ręki na kobietę, bo wtedy jest tylko damskim bokserem, ja nigdy nie podniosłem !

Zawsze powinno się walczyć o związek, jeżeli widać choć trochę nadziei na jego poprawę, jeżeli jednak nie widać porozumienia, to każdy powinien odejść w swoją stronę, dać sobie szansę na ułożenie szczęśliwego życia, nie kłócić się, nie walczyć o pieniądze…
Nie wszyscy mężczyźni są tyranami, my też mamy serce, uczucia i cierpimy…potrafimy kochać!”  Gentelmen

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , | 10 komentarzy

Jak przyjmować odpowiedzialność za swoje życie?

1409728880804Tego przyjmowania odpowiedzialności za swoje życie uczymy się od najmłodszych lat.
Nie chodzi o to, żeby regularnie wynosić śmieci, sprzątać pokój itp, bo to są obowiązki i one też są ważne, ale mi raczej chodzi o uczenie odpowiedzialności, z której wychodzi cała reszta.
Jeżeli nauczymy nasze dzieci jak przyjmować odpowiedzialność za swoje życie, to ta cała reszta zadzieje się sama, czyli to sprzątanie, wynoszenie śmieci itp.
Od najmłodszych lat powinniśmy uczyć nasze dzieci odpowiednich umiejętności współpracy z drugim człowiekiem, jak powinno się poradzić z pewnymi uczuciami,
jak komunikować skutecznie,
jak być aktywnym,
jak podejmować inicjatywę.

No dobrze, ale żeby uczyć od najmłodszych lat dzieci relacji interpersonalnych, należy być również odpowiedzialnym dorosłym.
Dorosły powinien posiadać odpowiednie nawyki:
– „proaktywny”, musi umieć podejmować zadania jakie podsyła mu życie, że ma świadomość, że jest kowalem własnego losu,
– musi posiadać „zaczynanie z wizją końca” czyli zastanawianie się nad tym, po co w ogóle zaczynam to i czym ma się to zakończyć,
– „robienie najpierw rzeczy najważniejszych” czyli ustalanie priorytetów, wybieranie tego, co najważniejsze,
– „zwycięstwo publiczne” czyli wychodzimy tutaj do innych ludzi, zaczynamy z nimi współpracować, nie potrzebujemy zniszczyć drugiej osoby, by mieć z tego satysfakcję,
– „najpierw staraj się zrozumieć, a potem być zrozumiany”, czyli krótko – najpierw słuchaj, a potem mów; mamy jedną buzię i dwoje uszu nie bez powodu :),
– „tworzenie synergii” czyli dostrzeganie różnic powoduje uśmiech, bo fajnie, gdy jesteśmy różni, że mamy różnicę zdań, że inaczej oglądamy świat, bo z tego się bierze zupełnie nowa jakość.
– „ostrzenie piły” to jest ładowanie akumulatora, czyli nawyk stałej regularnej regeneracji na różnych poziomach, zadbajmy o siebie :)

Warto wpajać pewne nawyki dzieciom, bo będą je miały jako dorośli.

Opublikowano Społeczeństwo., W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 2 komentarzy

Trudne relacje lekarz – pacjent.

Diagnoza. Wyniki badań.
Pytanie pacjenta do lekarza: „Co dalej robimy?”.
To jest ten moment, kiedy w pacjencie może wszystko obrócić się ku lepszemu, albo może się załamać i postanowić, że więcej się nie leczy.
Lekarze nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo ważny jest ten kontakt.

Mam 4,5 lata doświadczeń z lekarzami jako pacjent: nie zliczone ilości konsultacji, badań, pobytów w szpitalach.
Niektórymi relacjami byłam zachwycona, ale były i niedobre.

Czy lekarze są uczeni odpowiednich relacji z pacjentami? Często widzi się lekarza zapatrzonego w monitor komputera, albo siedzącego nad papierami, tłumaczącego się tym, że ma brak czasu i musi jeszcze przyjąć wielu chorych, więc nie może sobie pozwolić na zbędne rozmowy.

Lekarze powinni zdawać sobie sprawę z tego, że powinni mieć więcej czasu na rozmowę z chorym.
Nie ma prowadzonej systematycznej nauki komunikowania w relacji lekarz – pacjent. To jest pewna umiejętność, która mieści się w ramach tzw. profesjonalizmu wykonywania zawodu. Ona jest niezwykle ważna.

Dzisiaj mamy medycynę opanowaną przez procedury: każdy robi swoją procedurę, wykonał – dziękuję bardzo i do widzenia.

Odpowiednia relacja jest decydującą do dalszego leczenia lub też jego zaprzestania. Lekarz jest głównym lekarstwem dla pacjenta – to w jaki sposób zostanie przekazana nam informacja, diagnoza, determinuje całą naszą postawę wobec choroby. Samo wytłumaczenie diagnozy „Co ja właściwie mam? Co dalej?” jest kluczowym momentem w początkach choroby. Ważne jest to dlatego, że pacjenci na własną rękę szukają informacji na temat swojej choroby w internecie – co jest bardzo niebezpieczne, grzebią jak w śmietniku i najczęściej znajdują właśnie śmieci, a nie rzetelne, wiarygodne informacje, zwłaszcza w odniesieniu do własnej osoby.

Wszyscy, łącznie z lekarzami, mówią o tym, jak ważna jest psychika, jak ważne jest nastawienie.

Większość lekarzy nie wie o ty, że niezwykle ważny w sposobie przekazu informacji jest przekaz niewerbalny.
Lekarz uważa, że jak powiedział, to koniec, niczego więcej nie musi dodawać, ani robić.

„…
- Można wejść? – pyta staruszka stojąca w progu gabinetu lekarskiego.
- Niech się rozbierze i położy – mówi lekarz nie patrząc na pacjenta.
- Słucham? – pyta staruszka dalej stojąc w progu.
- Niech się rozbierze i położy! – podniesionym głosem mówi lekarz dalej nie patrząc na staruszkę.
- A niech mnie pocałuje w dupę! – staruszka opuszcza próg i odchodzi.  Fragment z filmu „Pora umierać” z doskonałą Danutą Szaflarską w roli głównej.

Opublikowano W wolnej chwili..., Zdrowie | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Czy jest ci z nim naprawdę dobrze?

IMG_20170309_162000Spotykasz się z nim.
Idziesz na spacer.
Jedziesz z nim samochodem.
Zapytaj wtedy siebie:
Czy jesteś w jego obecności sobą?
IMG_20170309_165345Czy możesz przy nim spokojnie pomilczeć?
Czy razem się śmiejecie?
Czy umiecie śmiać się z siebie?
Czy nie zmuszasz się do niczego i nie powstrzymujesz przed czymkolwiek?
IMG_20170309_164930Kobiety często opowiadają sobie, jakiego chcą mężczyznę. Wymieniają cechy: wysoki, brunet, blondyn, bogaty, opiekuńczy, spokojny, cichy. Ale czy cechy zewnętrzne są ważne?
IMG_20170309_164722Czy po spotkaniu czujesz się świetnie?
Czy czujesz przy nim, że jesteś naładowana energią, czy jesteś przy nim zadowolona?

Zastanów się. Nie okłamuj siebie…

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 13 komentarzy

Kompleksy u kobiet. Skąd sie biorą?

Kto decyduje, że duże nosy są atrakcyjne lub nie? kto rozstrzyga, czy duży biust bardziej nam się podoba czy może mały?
Otóż badania naukowców amerykańskich pokazały, że normy te ustalają…producenci leków, firmy kosmetyczne, projektanci mody. Wszystkie te normy ustala społeczność, w jakiej żyjemy. Przyjmujemy te wartości niemal bezkrytycznie, akceptując wszystko, co się nam podsuwa.

XIX wiek lansował kobietę o pulchnym ciele i bladej twarzy. Wygląd taki symbolizował bogactwo i wytwornym stylem życia. Kobiety jak ognia unikały słońca, opalenizny.
Dzisiaj to opalenizna symbolizuje na bogactwo – sugeruje, że dana osoba może sobie pozwolić na urlop w egzotycznych krajach. Mimo zagrożenia dla zdrowia dzisiejsze kobiety wystawiają się na słońce by nie wypaść blado wśród innych :).
To wszystko pokazuje, jak nietrwałe są ideały związane z obrazem ciała, który zmieniał się wraz z epokami.

Postrzeganie ciała nie dotyczy jedynie naszego wyglądu – wpływa też na wnioski, które wysuwamy na temat charakteru, na podstawie wyglądu. W pewnym sensie otyłość stała się społecznym wykroczeniem, które określa naszą wartość i styl życia. Prośba o cukier do kawy bywa skwitowana pogardliwym spojrzeniem, po ubrania większego rozmiaru trzeba się udać do sklepu z odzieżą dla puszystych. To wszystko powoduje, że osoby z nadwagą bezustannie odbierają sygnały o własnym społecznym nieprzystosowaniu, że nie „pasują” do codzienności.
W czyim interesie leży pielęgnowanie takich skojarzeń? Cóż, produkcja wyrobów dietetycznych to przemysł wart wiele milionów…Firmy kosmetyczne tylko „pędzą”, żeby zdążyć na czas zaoferować nam kremy przeciwzmarszczkowe, na cellulit, na cienie, balsamy ujędrniające – toż to biznes milionowy…
A my jesteśmy cały czas bombardowane nakazami i zakazami, oraz powinnościami, jakie mamy spełniać, by być…KOBIETĄ !!!!!!! Cały świat wysyła bezustannie informacje, że uroda gwarantuje sukces, szczęście i miłość, że powinniśmy utrzymywać określoną wagę, mieć odpowiednią ilość centymetrów wzrostu i przede wszystkim mieć gładką skórę.

W umyśle tworzymy nasze idealne ciało, i kiedy widzimy, że odbiega ono od kanonów narzuconego modelu – krytykujemy siebie, popadamy w kompleksy, mamy poczucie winy i czujemy się bezwartościowe. zaczynamy negatywnie myśleć o swoim ciele i wpędzamy się w czarną rozpacz. Nim się zorientujemy, że tak naprawdę jesteśmy sterowane, żeby ktoś na nas mógł zbić majątek, przybieramy jedną z postaw:

POSTAWA DEFENSYWNA.
„Jak to, nie macie mojego rozmiaru?! Sugeruje pani, że jestem gruba?!”
To jest postawa atakująca, problematyczna i niepotrzebnie agresywna. Komunikacja z otoczeniem jest zagmatwana, wyciągamy błędne wnioski z najróżniejszych sytuacji, czego powodem jest , że unikają nas ludzie, gdyż boją się oskarżeń.
Osoby defensywne są męczące.

POSTAWA UNIKAJĄCA.
” Chętnie poszłabym z tobą na zakupy, ale dziś mam tyle zajęć w domu, i jeszcze psa muszę wykąpać…”
Ta postawa polega na odsunięciu się od życia., zamykamy się w pułapce lęków i kompleksów.

POSTAWA CHOWAJĄCA SIĘ.
„Dzień dobry. Szukam sukienki na lato, gdzie macie dział z namiotami?”
Szukamy ubrań, pod którymi schowamy się, ukrywając cechy, które być może warto pokazać. Wmawiamy sobie, że pewne części ciała są nieatrakcyjne, aby je pokazywać innym ludziom, a to niszczy naszą samoocenę i właściwe postrzeganie ciała.

POSTAWA NATRĘTNYCH RYTUAŁÓW.
„Włosami zakryję te policzki, i nikt nie będzie widział, że mam tam pryszcze. Muszę tylko sprawdzać, czy fryzura jest w porządku”.
Zachowując się w taki sposób, nigdy nie odwracamy uwagi od tych elementów wyglądu, które nam się nie podobają. Osiągamy wręcz odwrotny efekt wprost przeciwny do zamierzonego.

POSTAWA SZUKANIA WŁASNEJ WARTOŚCI.
” Ale mam wielki tyłek w tej kiecce, co? Wstydzisz się mnie? Jestem fajna, jak myślisz?…”
Problem z szukaniem własnej wartości będzie zawsze, dopóki nie nauczymy się odnaleźć wartości w sobie, a to pomogłoby nam utrzymać zdrowy obraz ciała.

Lustro to nie tylko lśniąca powierzchnia, ale to też nasze myśli, emocje, lęki i nadzieje…

Opublikowano Społeczeństwo., W wolnej chwili... | Otagowano , , , , , | 4 komentarzy

Starzeć sie z godnością…z pomocą przyjaciółki :)

1446381181991- To, moja droga, usunie te straszne zmarszczki mimiczne i kurze łapki, jak za pomocą różdżki – powiedziała przyjaciółka.
Nic sobie z tego nie zrobiłam. Nie podziewałam się tego, że mowa ciała i ptactwo domowe tak bardzo zrujnowały mi twarz. Słuchałam dalej przyjaciółki.
- Masz 42 lata i jak możesz chodzić z takimi zmarchami? Wiesz, że wygląd to dziś podstawa?
- Wygląd…ok…brudna jestem? Śmieję się.
- Chodzi o cerę. Wystarczy, że o nią troszkę zadbasz, troszkę nad nią popracujesz – tam wstrzykniesz, tu wypchasz i efekt murowany.
- Dobrze, że nie efekt jo-jo – odpowiedziałam.
- Jeśli chcesz młodo wyglądać, to musisz o nią zadbać!
- Po co mam młodo wyglądać? – zapytałam ze śmiechem.
- Kochana, kobieta musi wyglądać młodo i pięknie, żeby się czuć dobrze i zatrzymać mężczyznę przy sobie. Popatrz na mnie, jestem starsza od ciebie a wyglądam na młodszą…..

Słuchałam i słuchałam i zamyśliłam się nad tym, JAK BARDZO JESTEŚMY ZAKOMPLEKSIONE. Boimy się starości. Starość nie jest miła dla oka w XXI wieku, więc lepiej mieć coś ciekawego do powiedzenia, gdy wygląd już nie taki :).

Starość jest nieunikniona i jest bardzo ciekawa. W starości wcale nie musi spadać wartość nas – wręcz odwrotnie! Ileż posiadamy doświadczenia życiowego!
Młodzieńcza uroda jest darem nietrwałym. Najszczęśliwsze starsze kobiety mają świadomość, że posiadają milion innych wartościowych cech do zaoferowania. Prawdziwa akceptacja procesu starzenia polega między innymi na tym, że w relacjach z mężczyznami czujemy się równe.

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , , , , , | 4 komentarzy

Postrzeganie ciała a poczucie własnej wartości.

Czasem czujemy, że choroba nas określa i sprawia, iż czujemy się gorsze od innych. Na szczęście, dzięki wsparciu rodziny i własnej niezwykłej sile ducha, radzimy sobie z problemem i rzadko myślimy o zmianach w wyglądzie.

IMG_20160814_140222Jak wygląd – a ściślej nasze przekonania o własnym wyglądzie – wpływa na nasze zachowania.
Żyjemy w społeczeństwie, w którym urodę ceni się ponad wszystkie inne wartości. Wiele osób jest przekonanych, że warunkiem pozytywnego stosunku do własnego ciała jest odpowiedni rozmiar garderoby.
Miewamy kompleksy niezależnie od wieku, wymiarów i kształtów. Wydajemy mnóstwo pieniędzy na produkty, które maja naprawić coś, co się w nas samych nie podoba.

Postrzeganie ciała jest niezwykle istotnym elementem oglądu siebie i poczucia własnej wartości. Wmówiono nam, że rozwiązywanie problemów z wyglądem należy szukać w świecie zewnętrznym, a tymczasem rozwiązanie jest tylko w nas – w naszych myślach, uczuciach, które są tylko źródłem tych problemów. Myśli i przekonania związane z wyglądem bardzo mocno wpływają na to, co myślimy o sobie. Nie chodzi o to, żeby całkowicie zrezygnować z makijażu, ale chodzi o to, że wygląd jest częścią nas i sprowadzanie siebie tylko do odpowiedniego rozmiaru po prostu śmieszy.

Większość z nas całymi dniami zamartwia się swoim wyglądem, szukając eliksirów na cellulit, odpowiedni krem przeciwzmarszczkowy, wysportowane ciało.
A nie zauważyłyście, że jak mamy DOBRY DZIEŃ, to te IMG_20170309_164930wszystkie rzeczy nie mają znaczenia? Wystarczy, że będziemy szczęśliwe, mając koło siebie kochającego partnera, który kocha nas mimo cellulitu, mimo zmarszczek, mimo nadwagi, mimo siwych pokazujących się włosów…Wtedy zaczynamy siebie lubić… ba – podobamy się sobie!
Przecież nie wyglądamy inaczej, a tylko patrzymy na świat z innej – lepszej perspektywy :)

Pamiętajcie kochane, że to, w jaki sposób myślimy o sobie, zależy nasze samopoczucie.
Jeśli czujemy się pewnie i bezpiecznie, odbieramy świat pozytywnie i nigdy nie jest nam źle ze sobą.

Żyjemy w świecie opętanym przymusem doskonałości i piękna pogrążając przy tym swoją tożsamość i wartość.

Piękno jest wartością względną.

Moja babcia była piękna: mała, siwa staruszka, z delikatną pajęczyną zmarszczek na twarzy, z uśmiechniętymi oczami i ogromną miłością do świata, życia i ludzi.
Prawdziwie piękna :)

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

Co należy uzgodnić z partnerem przed ślubem?

O czym mówić, a o czym nie mówić przed ślubem?
Jakie poruszać tematy, aby dały światło na dalszą przyszłość?

Zazwyczaj jest tak, że na początku znajomości jest pięknie, jest okres wielkiego zauroczenia, potem jest pierścionek zaręczynowy, a później – po ślubie – łał, kto to jest!?, dlaczego ty nie jesteś taki, jak ja myślałam, że będziesz?

Właśnie, to nasze magiczne myślenie dotyczy i mężczyzn i kobiet. Ono powoduje, że:
* my mamy nadzieję, że wszystko będzie ok,
* my mamy pewne wyobrażenia i mocno się ich trzymamy, w tym stanie pięknego uniesienia, gdy hormony nam mocno buzują,
* my mamy nadzieję, że partner będzie myślał tak samo, jak ja.

1439664653236Rozmowa o wszystkim, przed ślubem, wymaga od nas odwagi pytań tabu kulturowych: no bo jak tu się pytać o kwestie kulturowe, religijne, etyczne, o kasę, o dzieci, o to, gdzie święta spędzamy.
Czasem zatajamy to wszystko, żeby nie psuć tej fazy zauroczenia.
Mamy 4 fazy związku:
1. Zauroczenie.
2. Romantyczne początki.
3. Kompletna miłość.
4. Miłość przyjacielska.

W zależności od tego, na którą fazę wypadnie ślub, to te rozmowy się toczą lub nie.
W pierwszej fazie ciężko jest podjąć takie tematy, ponieważ one nas, na tym etapie, nie interesują. W pierwszej fazie myślimy życzeniowo.

IMG_20160716_154603Przed ślubem należy rozmawiać o trzech najważniejszych rzeczach w związku:
1. Dzieci.
2. Religia.
3. Pieniądze.

Pary takie, które przychodzą do psychologa, a jeszcze się nie rozwodzą, mówią o swoich problemach, o różnicy zdań na temat dzieci, wychowania, na temat pieniędzy, ich wydatkowania, na temat religii, tradycji.
Są to tematy trudne, ale każda para powinna bardzo szczerze porozmawiać o nich.

Jedno jest pewne – warto rozmawiać o wszystkim..:)

A może jeszcze są jakieś tematy, o których warto rozmawiać przed ślubem, a nie ujrzały tutaj światła dziennego? :)

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , | 4 komentarzy

Mężczyzna w gabinecie kosmetycznym.

IMG_20170420_130107Nikogo nie zaskoczy i nie zdziwi fakt, że w dzisiejszych czasach kobiety bardzo przywiązują uwagę do wyglądu: poprawiając urodę,
dbając o jakość ciała,
o jakość cery,
dopieszczając się tym samym psychicznie.

A jak wygląda dbałość cery u mężczyzn? Czy również panowie zapisują się do gabinetów kosmetycznych, chcąc odpowiednio potraktować swoją twarz, zrewitalizować ją?
Zapytałam o to Panią Weronikę Salamon, kosmetolog, z wieloletnim stażem, z Jawora.

IMG_20170420_125839„Okazuje się, że panowie – choć nieśmiało – ale zaczynają korzystać z zabiegów:
upiększających twarz,
wygładzających zmarszczki,
nawadniających swoją cerę,
redukujących cienie pod oczami.

„Pierwsza wizyta zazwyczaj jest „wypchnięciem” mężczyzny przez swoja partnerkę, do gabinetu kosmetycznego. Druga wizyta jest już dobrowolnym umówieniem się przez samego zainteresowanego.

Zabiegi, jakich wykonuje się na twarzach panów nie odbiegają niczym od tych wykonywanych kobietom. Panowie, widząc efekty, wracają bardzo chętnie, będąc bardziej śmiałymi.

IMG_20170420_125821 Mężczyźni czują się bardzo zrelaksowani, wypoczęci, odstresowani.

Traci mit na popularności, że mężczyzna u kosmetyczki traci swoją męskość – wręcz odwrotnie: mężczyzna u kosmetyczki to zadbany mężczyzna. Skoro dba o siebie, zadba również o swoją partnerkę”.

:)

Opublikowano W wolnej chwili... | 5 komentarzy

Łatwiej jest znaleźć mężczyznie kobietę, czy kobiecie mężczyznę?

IMG_20160814_140222Dlaczego coraz więcej ludzi jest samotnych? I jacy to ludzie? Coraz więcej w naszym społeczeństwie singli…

Dla wielu ludzi singiel kojarzy się jako egoista, nastawiony tylko na rozwijanie tylko swoich pasji, nie mający żadnych wartości rodzinnych.
Okazało się tymczasem, że większość samotnych szuka po prostu drugiej połowy, szuka zakochania, rodziny i głębszych wartości.

Single szukają inaczej? Dłużej? Bardziej czegoś perfekcyjnego?
Otóż kobiety szukają bardziej pod kątem perfekcyjnym i mają bardziej zamknięty ideał mężczyzny. Im bardziej są starsze tym bardziej wiedzą kogo, jakich cech, poszukują w partnerze.

Mężczyźni zakochują się głównie przez oczy (a potem to jakoś już będzie:) ).

Do tej pory był obraz singla liberała, hedonisty, imprezowicza, tymczasem okazuje się, że samotni są konserwatystami, chcą kochającej rodziny, kochającej kobiety, chcą oddawać się rodzinie i dbać o nią.

Bardziej odważne i śmiałe są kobiety w nawiązywaniu pierwszych kontaktów z mężczyznami. Zazwyczaj one robią pierwszy krok wtedy, kiedy uważają, że są bliskie szukanego ideału.

Uważam, że generalnie nie można niczego generalizować, bo to strasznie jest indywidualna sprawa. Czasem ta sama osoba jest w jakiejś relacji wychodząca do przodu – jest śmiała, a w drugiej potrafi się cofnąć – jest nieśmiała.

Nikt z nas nie jest ideałem, ale czasem stawiamy sobie jakiś cel, w którym chcemy być takim i takim, i przez to może sami się zamykamy i eliminujemy z naszego życia niektóre osoby?
Nie zastanawiamy się nad tym, jak nasze dzieciństwo miało wpływ na to, jacy jesteśmy teraz, jak patrzymy na nasze relacje z kobietami czy z mężczyznami, jakie jest nasze wyobrażenie na temat związków.

Kobiety szukają takich mężczyzn, którzy są przedsiębiorczy, odpowiedzialni.
To jest pokłosie takiego myślenia, że mężczyzna pracowity, dobrze zorganizowany zapewni kobiecie opiekę, da oparcie. Z drugiej strony kobieta ma sprzeczny wizerunek swojego ideału, bo chce wrażliwego, czułego, opiekującego.
Natomiast panowie szukają też uprzejmych, wesołych, inteligentnych kobiet, potrafiących wesprzeć, mające wrażliwość.

Mamy kulturowe wzorce – dla kobiet inne i dla mężczyzn inne. Łapiemy się w pułapkę, że to mężczyzna powinien zrobić pierwszy krok, mimo, że to kobieta wysyła pierwsza sygnały.

Ja uważam, że mężczyźnie łatwiej znaleźć partnerkę…:)

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 20 komentarzy

Miłość. Czas. Śmierć.

Trzy byty kierują naszym życiem.
Od trzech bytów zależy nasze życie.
Trzy byty stanowią o wszystkim, co robimy.
Co jest naszym „dlaczego” w życiu.

Gorąco polecam do obejrzenia film „Ukryte piękno”.
Odpowie nam na pytania czym jest miłość, czym czas, oraz czym jest śmierć.

„Osobista tragedia sprawia, że pewien nowojorczyk popada w głęboką depresję. Jego znajomi opracowują niekonwencjonalny plan, by wyleczyć go z choroby.”

„A jeśli Miłość, Czas i Śmierć chcą ci pomóc?”

Opublikowano Kultura., W wolnej chwili... | Otagowano , , , , , , , , | 3 komentarzy

Nieuczciwy pracodawca…Co zrobić?

Osoba, która pracuje na ochronie (ochroniarz)dostaje teoretycznie 13 zł na godzinę, ale z każdych 13 złotych musi zapłacić 5 złotych za wynajem munduru, albo sprzątaczka musi zapłacić 500 złotych za wynajem odkurzacza na miesiąc.
Czyli z 13 złotych brutto – tych ustawowych (mowa o najmniejszej stawce godzinowej), jakie powinny przysługiwać na przykład ochroniarzowi, nagle realnie dostaje 7 złotych.
To sytuacja niezgodna z prawem!
Od 1 stycznia 2017 roku najmniejsza, godzinowa stawka, to 13 zł brutto, została ona przypisana przez Rząd, uchwalona przez Parlament i minimalne wynagrodzenie dla osoby, która wykonuje prace na podstawię umowy cywilno – prawnej wynosi 13 zł brutto, i nie ma od tego odstępstwa!

Państwowa Inspekcja Pracy, wspólnie z Ministerstwem Rodziny, Pracy Polityki Społecznej, a także Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, będzie dbała o to, żeby ta stawka była dla wszystkich wypłacalna godzinowo.

Państwowa Inspekcja Pracy ma 16 okręgowych Inspektoratów Pracy, we wszystkich miastach wojewódzkich, gdzie można wnieść skargę, poinformować o niektórych nieprawidłowościach.

Jeżeli osoba zgłaszająca będzie obawiała się utraty pracy ze względu na zgłoszenie skargi, nie musi podawać swoich danych personalnych.
Inspekcja i tak, na podstawie zgłoszenia, będzie interweniować, podejmując czynności kontrolne.

Gdy pracodawca, zatrudniając osobę na przykład na ochroniarza, mówi, że stawka godzinowa to 13 zł, ale on zabiera 5 zł za wynajęcie munduru, to przyszły pracownik natychmiast powinien poinformować Państwową Inspekcję Pracy, a PIP podejmie stosowne działania.
Można również poinformować organizację związkową o nieuczciwym zachowaniu pracodawcy, która zgłasza proceder do PIP, która podejmie działania kontrolne.

Większość pracodawców przestrzega nowego prawa. Tu mówię o mniejszości, która nie przestrzega przepisów.

Nieuczciwy pracodawca pierwszą kontrolę ma instruktażową. PIP wskazuje pracodawcy wszystkie nieprawidłowości, jak się poprawić.
Gdy ponowna kontrola nie przyniesie efektów, wtedy PIP podejmuje już konkretne działania.

Nie ma możliwości od ustępowania wypłacania składki minimalnej.

Zawsze znajdzie się margines nieuczciwych pracodawców, ale chodzi o to, żeby walczyć z tym marginesem i nie pozwalać na rozprzestrzenianie się.

Gdy widzimy nieprawidłowości w pracy należy:
1. Przyjść do PIP.
2. Zgłosić problem nie podając nazwiska.
3. PIP zgłoszoną kwestię rozpatruje tak, żeby prawa pracy były zgodne.

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , , | 3 komentarzy

Badanie krwi , a nowotwór.

Czy zwykła morfologia może nam powiedzieć o poważnej chorobie, jaką jest nowotwór?
Bezpośrednio nie, z wyjątkiem nowotworu krwi, na przykład białaczki, ale bardzo wiele nowotworów – zwłaszcza w fazach zaawansowanych – powoduje niedokrwistość z niedoboru żelaza (symptom sugerujący nowotwór jelita grubego). Niedokrwistość makrocytowa, niedokrwistość z niedoboru witaminy B 12 też może sygnalizować możliwość wystąpienia raka żołądka.
Badania morfologii pokazują nowotwory w bardzo zaawansowanej chorobie raka.

Choroby nowotworowe zaczynają się na poziomie pojedynczych komórek, dlatego tak bardzo trudno jest zdiagnozować je w początkowej fazie, ze zwykłej morfologii.

Czy można być o krok przed rakiem?
Zawsze warto zrobić markery, które są świetnym testem biochemicznym (mamy marker na prostatę, na piersi i macicę, na jelita, ogólny,…niestety nie mamy markera na płuca).

Warto się badać :)

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 6 komentarzy

Bezczelne zachowania lekarza…ginekologa.

Młoda, dwudziestoczteroletnia kobieta, zgłasza u lekarza ginekologa niepokojące zmiany na piersi. Zmiana koloru skóry wokół sutka – lekkie zaczerwienienie.
Lekarz bagatelizuje niepokój pacjentki stwierdzając, że to powiększenie gruczołów przed miesiączką powoduje ten stan. Odmawia wypisania skierowania na usg.
Pacjentka, mimo wszystko, prosi o skierowanie również na mammografię. Nie otrzymuje. Lekarz stwierdza, że nie wyczuwa palpacyjnie nic i bez sensu dawać skierowania – przydadzą się dla tych, którzy tego naprawdę potrzebują (!).
Młoda kobieta zrobiła prywatnie badania, które zobrazowały guza piersi.
Często guzy nie są wyczuwalne palpacyjnie, mimo, że często dotykamy swoich piersi.

Myślę, że obcesowe zachowanie lekarza było spowodowane tym, że miał przed sobą młodszą kobietę, wykluczył „na oko”, że jest młoda, to nic jej nie jest.
Zachowanie godne lekarza?
To jest niedopuszczalna sytuacja!

Jest w tej chwili taka moda na kształcenie lekarzy w dziedzinie komunikacji z pacjentem, gdyż różna jest ich wrażliwość, różna subtelność.
Lekarz ginekolog to osoba, która wkracza w bardzo intymną sferę kobiety i bardzo trudno jest się znaleźć mężczyźnie w tej sferze.
W ogóle być mężczyzną – lekarzem kobiety, zajmującym się na przykład nowotworami piersi, nowotworami przydatków, wszyscy ginekolodzy, położnicy, to są ludzie, od których wymaga się nie tylko wyjątkowej kultury osobistej, ale przede wszystkim ogromnej wrażliwości.

Co powinna zrobić pacjentka, gdy zderza się z takim chamstwem lekarza? Do kogo powinna pójść – do dyrektora przychodni, do Rzecznika Praw Pacjenta?
Przede wszystkim należy nagłośnić sprawę. Nie należy oszczędzać nazwiska tego lekarza, który potraktował nas źle.
Naczelna Izba Lekarska ma swoją dobrze działającą komisję od etyki i tam też warto zgłosić przewinienia lekarzy.

Gdy lekarz nie chce nam wydać skierowania na usg czy na jakiekolwiek inne badanie, warto w takim wypadku poprosić jego, żeby swoją decyzję odmowy napisał nam na piśmie. To bardzo ważne.

Samobadanie piersi jest bardzo ważne i jest najlepszą metodą.
Jeśli pojawia się cokolwiek nowego, to jest to sygnał do udania się do lekarza.
Bardzo dobrym badaniem piersi jest również badanie piersi rękoma naszego partnera :). On też potrafi wyczuć zgrubienia :).

Nie pozwólmy na ignorowanie naszych niepokojów związanych z naszym zdrowiem.

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , | 2 komentarzy

Jak rozmawiać z dziećmi o śmierci i o umieraniu?

1450105392799Rozmawianie o śmierci z dziećmi i młodzieżą to nic strasznego, ponieważ myślenie o niej może być dla wszystkich bardzo pożyteczne.

Przede wszystkim:
1. UCZYMY JE ROZUMIEĆ RZECZYWISTOŚĆ.
Śmierć to jedyna pewna rzecz w naszym życiu.
2. INFORMOWANIE, ŻE ŚMIERĆ DOTKNIE BLISKICH I JAK SIĘ WTEDY ZACHOWAĆ.
Na pewno zdarzy się kiedyś, że pewnego smutnego dnia, umrze ktoś z naszej rodziny. Może to będzie dziadek, babcia, osoba, do której dziecko było bardzo przywiązane.
Wtedy to dziecko zrozumie, że stało się niezwykłego i może nastąpić załamanie w jego życiu uczuciowym.
Jeśli nie będzie nigdy informowane, że takie rzeczy są koleją życia, nie będzie wiedziało, jak się wobec nich zachować, dlaczego wszyscy nagle stali się smutni, płaczą…
Dziecko odczuwa potrzebę wyjaśnienia, chce poznać prawdę, by nie żyć w lęku.
3.ROZMOWA O ŚMIERCI POMAGA W DOJRZEWANIU.
Dziecko nie zrozumie wszystkiego od razu, ale zrozumie, że w życiu są chwile pogodne i smutne, że starość następuje bardzo szybko, że pieniądze, sława i siła nie uchronią przed śmiercią.
Mówienie o śmierci jest ważne dla higieny psychicznej – pozwala rozróżnić to, co w życiu ważniejsze od tego, co mniej ważne, powierzchowne.
4. MÓWIĄC O ŚMIERCI BIERZEMY POD UWAGĘ UCZUCIA I SENTYMENTY O ZMARŁYCH.
Wspominanie zmarłego człowieka pobudza falę ciepła i pozytywnych emocji.

W jaki sposób mówić dziecku o śmierci?
Każde dziecko ma swój rytm dojrzewania i swoją indywidualną wrażliwość, które powinny być wzięte pod uwagę. Dlatego nie ma recepty jednakowej dla wszystkich.
Jednak ośmielę się udzielić kilka wskazówek.
1. Nigdy nie mówmy: „Babcia wyjechała bardzo daleko.”
Wzbudzamy w dziecku głębokie poczucie opuszczenia oraz wyrzuty sumienia: „A może dlatego wyjechała, bo byłem niegrzeczny?”.
2. Nigdy nie mówmy: „Babcia zapadła w długi sen”.
Dziecko może zacząć bać się zasnąć.
3. Nie mówmy: „Poszła do Jezusa”.
Wzbudzamy niechęć do Jezusa, który zabrał nam bliską osobę.
4. Należy rozmawiać z pełną szczerością, bez wdawania się w szczegóły: zmarła z tego i z tego powodu, zginęła w wypadku, ciężko chorowała, bo była już bardzo stara…
Nie ma nic złego w tym, żeby dziecko chciało zobaczyć zmarłą osobę, w przeciwnym razie nie będzie w stanie wytłumaczyć sobie przyczyny jej zniknięcia.
5. Rozmawiając o śmierci należy być bardzo spokojnym.
Ale, żeby rozmowa przebiegła w zalecany sposób, najpierw samemu trzeba osiągnąć spokój wewnętrzny.
6. Nie bójmy się smutku u dziecka. Nie bójmy się jego łez.
7. Mówmy o śmierci z wielką nadzieją.
Przecież nasze życie się nie kończy, a jedynie przekształca.
8. Nie można dopuścić do tego, żeby zginęła pamięć o zmarłym. Można często przypominać o tym, co zrobiła ta osoba, co mówiła.
9. Okazujmy dziecku szczególne przejawy miłości.
Miłość jest mocniejsza od śmierci. Dziecko, które czuje, że jest otoczone ciepłem i uczuciem jest dobrze chronione przed głębokim smutkiem.

Przede wszystkim nie należy zmuszać dzieci, do czegoś, czego nie chce ono zrobić. Powinniśmy dać mu możliwość takiego zachowania, jakie jest mu najbliższe. W żadnym wypadku nie powinno zaszczepiać w dziecku strachu.
Jeżeli ciało zmarłej osoby bardzo się zmieniło, nie powinniśmy skłaniać go do pożegnania się z nią.

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , , | 17 komentarzy

Dekalog telewizyjny….przemyślany.

1450104778264Telewizja stała się szkołą życia mającą na nas wpływ aniżeli jakakolwiek szkoła. Nikt prawie nie wyobraża sobie dzisiaj choćby jednego dnia bez włączania telewizora. Obecność telewizji jest faktem tak znaczącym, że ci, którzy pozbywają się telewizorów, uchodzą za dziwaków.

Telewizja ma na nas olbrzymi wpływ. Jest najbardziej inteligentnym sprzętem domowym, który jak wszystko co inteligentne, może być niebezpieczne.

Dekalog telewizyjny.
1. Nie jestem gąbką, która wszystko wchłania. Nie chcę oglądać jak niewolnik, ale jak człowiek wolny.
2. Tak samo, jak mieszanie wina jest niebezpieczne, tak samo mieszanie programów telewizyjnych może okazać się szkodliwe: nie bierzcie trochę stąd, a trochę stamtąd, skacząc z jednego kanału na drugi.
3. Nie tylko telewizją żyje człowiek: istnieje jeszcze rozmowa z najbliższymi, z przyjaciółmi. Jest również zabawa i sport.
4. Lepszy jeden żywy kwiat z pachnącej łąki niż cały ogród widziany na kolorowym ekranie telewizyjnym.
5. Nie jestem śmietniczką, do której wszystko się wrzuca: mam swoją godność.
6. Jestem trudnym widzem.
7. Jestem widzem myślącym.
8. Jestem wolnym widzem – potrafię kontrolować czas przed telewizorem.
9. Jestem widzem wychowanym – kiedy do domu przychodzą goście, natychmiast wyłączam telewizor.
10. Jestem widzem zdecydowanym – potrafię wyrazić swoją opinię, krytykę czy zachęcić do emitowania programów wartościowych poprzez zatelefonowanie czy napisanie do Telewizji.

Czy jeszcze coś pominęłam? :)

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , , | 8 komentarzy

Planowanie wesela – jak posadzić gości na przyjęciu :)

IMG_20160716_190633Najbardziej obleganym stołem na weselu jest stół wiejski :) Zazwyczaj jest on usytuowany na końcu sali, pod ścianą.

Te czasy, kiedy goście weselni biegli szybko z kościoła, żeby zająć jak najlepsze miejsca na sali, powoli mijają.

IMG_20160716_190604Para młoda najlepiej zna swoich gości, których zapraszają.
Wesela, jeżeli są duże, wynikają z tego, że rodziny są duże.
Znajomi to znajomymi, ale chodzi o rodzinę – czy rodzina ma siedzieć bliżej pary młodej?
Wyszłabym tutaj od dwóch prostych reguł:
tradycyjnej i nowoczesnej.

Reguła tradycyjna – tutaj mamy do czynienia ze stołami prostokątnymi, połączonymi ze sobą.
Para młoda siedzi przy stole prezydialnym, obok nich siedzą świadkowie oraz rodzeństwo. Często przy takim stole zasiadają też rodzice pary młodej (coraz rzadziej).

Rodzice są gospodarzami na przyjęciu, są łącznikiem między parą młodą, a troszeczkę starszym pokoleniem gości. Fajnie, jeżeli właśnie oni są z wujkami, z ciociami.

Najlepiej sadzać tak gości, żeby się znali. Nie jest dobrze łączyć ludzi przy stołach, którzy nie znają się, to nie jest dobry pomysł.

Bardzo często rodziny pary młodej się nie znają. I jak wtedy usadzić gości? Czy liczymy na integrację w czasie wesela tych ludzi?
Żelazna zasada – nie mieszamy rodzin, bo to nie wychodzi dobrze.
Rodzina panny młodej w jednym miejscu, pana młodego w drugim, a w trakcie imprezy łączymy i integrujemy wszystkich.

Przy dobrej organizacji wesela mamy takich kilka punktów wspólnych, na przykład: strefy wypoczynkowe, drink bary, kącik wiejski… one maja powodować to, żeby goście nie siedzieli cały czas przy stołach, żeby byli mobilni.

Reguła nowoczesna – wprowadza okrągłe stoły.

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 2 komentarzy

Błędy lekarskie…

IMG-20170225-WA0002Interwencja medyczna w szpitalu może być związana z wystąpieniem jakiegoś zdarzenia medycznego, z nieudaną kuracją, z nieudanym zabiegiem.
Jak dochodzić swoich spraw?
Do tego potrzebne jest postępowanie dowodowe.
Tak naprawdę pacjenci mają dwie drogi:
1. Uproszczoną.
2. Sądową.

1. Uproszczona polega na dochodzeniu do swoich praw przed Komisyjnymi Urzędami do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych.
Nazwa jest długa, ale są to takie organy powołane do takiego uproszczonego postępowania, bez sądu, z niższymi kosztami, gdzie są powoływani biegli, którzy mają orzec, czy doszło do tego błędu medycznego.

2. Droga bardziej skomplikowana, gdzie są wyższe odszkodowania, gdzie już jest potrzebna pomoc prawna.

W każdym z tych postępowań nie obejdzie się bez opinii biegłych sądowych – innych lekarzy – którzy na podstawie dokumentacji medycznej, zeznań świadków, być może zachowanych zdjęć, a może nawet sprawozdania pacjenta – będą oni sprawdzać, czy faktycznie był to nieszczęśliwy wypadek, czy też powikłania, które mogą się zdarzyć bez ingerencji lekarza, czy też faktycznie wystąpiło zaniedbanie lekarza czy też personelu medycznego.

Przykładowe interwencje:
– Zła diagnoza.
– Nie wykonanie danego zabiegu, który należało wykonać
choremu.
– Złe leczenie, w skutek czego życie pacjenta zmienia się diametralnie (następuje jakaś niepełnosprawność, trzeba zmienić otoczenie swoje, trzeba mieć w domu odpowiednie meble itd).

Skala zdarzeń medycznych, do których może dojść jest ogromna. Najczęstszym zdarzeniem medycznym, do którego dochodzi w szpitalach są…upadki. Na drugim biegunie tych zdarzeń są ciężkie uszkodzenia życia i zdrowia oraz zgony w wyniku wadliwych interwencji.
Spektrum jest ogromne.
Ustawa, która ma porządkować te sprawy wprowadza kwalifikacje tych zdarzeń i określa je od lekkich po ciężkie, od występujące rzadko po powszechnie.

Pacjenci muszą pamiętać, żeby zabezpieczyć wszelką dokumentację, żeby poprosić o pełną kartę pacjenta. Nie tylko prosić o sam wypis. Warto udać się do innego lekarza, który zobrazuje, na czym polegał problem. Warto archiwizować robiąc zdjęcia. Pełną dokumentację lekarz ma prawo wydać pacjentowi lub jego członkom rodzinie, która została upoważniona do wglądu i odbioru dokumentacji. Czasem trzeba uiścić opłatę za jej wydanie.
Gorzej, gdy nie upoważni się nikogo z bliskich do odbioru dokumentacji, wtedy pojawia się problem.

Warto zadbać o to, by biegły lekarz, który będzie opiniował w naszej sprawie, był z innego miasta. Czasem powołuje się biegłych nawet z zagranicy, którzy będą mięli obiektywny ten osąd, nie spaczony jakąś znajomością koleżeńską.

Albo można szukać winnych i gromadzić dokumenty, tworzyć animozje między lekarzami i pacjentami i generować system, w którym jesteśmy, w którym pacjenci i lekarze są przegrani, a wygranymi są prawnicy,…albo można tworzyć inną kulturę rozstrzygania sporów o zdarzenia i błędy medyczne, w których nie szuka się winnych, ale szuka się problemu, że pacjentowi się pomaga, naprawia się szkody, daje się odszkodowania w sposób łatwy i szuka się problemów, które doprowadziły do wystąpienia zdarzenia medycznego, po to, żeby te same zespoły ludzi nie popełniały ty7ch samych błędów do kolejnych pacjentów.
Mówimy tu o kulturze skupienia na poszukiwaniu problemów, która jest dużo lepiej oceniana przez lekarzy i pacjentów.

Często bywa tak, że sądy kierują na mediację. W to postępowanie wkracza również ubezpieczyciel. jeżeli widzi on, że dokumentacja medyczna jest prowadzona rzetelnie i jest mocna po stronie pacjenta, bardzo często wtedy dochodzi do ugody i nie ma wtedy wieloletniego sporu.

Opublikowano W wolnej chwili..., Zdrowie | Otagowano , , , , | Skomentuj

Jaki wybrać krem do twarzy?

Decydując się na zakup kremu uważnie przeczytajmy jego skład. Im dany składnik jest na początku wykazu, znaczy, że jest go najwięcej. A jeśli jest coś na końcu, to znaczy, że tego preparatu jest najmniej.
Co z kremem, który na początku swego składu ma dużo wody?
Generalnie krem jest na bazie wody, zatem nie powinnyśmy się denerwować tym, że właśnie aqua jest na miejscu pierwszym. Na drugim miejscu najczęściej znajdziemy podłoże tego kremu – tutaj mamy do czynienia z trzema substancjami:
silikony,
parafina,
gliceryna.
To, czego powinnyśmy się wystrzegać w kremach, to silikony i parafina, z tego względu, że tworzą one nieprzepuszczalną maskę na powierzchni skóry. Poza tym nie pozwalają one oddychać skórze i przyczyniają się do powstawania zaskórników, które są dobrym środowiskiem dla rozwoju bakterii. Z kolei, jeśli na naszej skórze rozwijają się bakterie, to kończy się to wypryskami.
Gliceryna jest takim podłożem, które jest w miarę tolerowane przez naszą skórę i na jej odrobinę możemy sobie pozwolić.

Najbardziej pożądanym składnikiem w kremach jest witamina C, E, kwas hialuronowy, hydromanil – świetnie nawilża skórę.

Unikaj w kremach:
aluminium,
silikonów,
parafiny,
SLS.

Szukaj w kremach:
retinolu,
hydromanilu,
witaminę C, E, A,
kwasu hialuronowego,
antyoksydantów.

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 13 komentarzy

Gdy wigor z wolna przekwita…:) Wiwat starość :)

Po wyjściu z domu zastanawiam się: Zamknęłam drzwi czy nie? Wyłączyłam gaz czy nie? Zgasiłam światło czy nie?…
Też tak macie?

Smutki i radości objawów starości:)
Idę ulicą – ktoś mi się kłania.
Oddaję ukłon – znam przecież drania:
ta twarz, ten uśmiech i ten błysk w oku…
To miły facet, znam go od roku.
Jakże u diabła on się nazywa?…
Dziura w pamięci…Czasem tak bywa.
Wtedy myśl smutna w głowie się rodzi:
Nic nie poradzisz – starość nadchodzi.

Z trzeciego piętra schodzę radośnie
bo w kalendarzu ma się ku wiośnie,
no i spaceru gna mnie potrzeba
zwłaszcza, że słońce i błękit nieba…
Gdy już po parku idę alei,
nagle pot zimny koszulę klei,
bowiem pytanie w głowie mi tkwi:
Czy aby kluczem zamknąłem drzwi?
W spiesznym powrocie znów myśl się rodzi:
Nic nie poradzisz – starość nadchodzi.

Siedzę i czytam. Nagle myśl żywa
jakimś pragnieniem z fotela zrywa.
Robię trzy kroki, staję przy szafie
i jak to cielę na nią się gapię…
Pojęcia nie mam po co ja wstałem?
Czego tak bardzo i nagle chciałem?
Oj, coraz bardziej mi to już szkodzi,
że ta nieszczęsna starość nadchodzi.

Jadę na urlop. Prasuję spodnie,
żeby wśród ludzi wyglądać godnie.
Biorę walizkę, pędzę nad morze…
Lecz tam miast śledzić dziewczyny hoże,
zamiast podziwiać plażowe akty…
Czy wyłączyłem wtyczkę z kontaktu?
Może dom spłonął? Strach we mnie godzi…
Tak to jest , kiedy starość nadchodzi.

Żeby nie znaleźć się kiedyś w nędzy
zaoszczędziłem trochę pieniędzy.
W dużej kopercie, zamkniętej klejem,
dobrze ukryłem je przed złodziejem.
I teraz…już od paru miesięcy
nie mogę znaleźć moich tysięcy.
Ech, nie pojmiecie wy tego młodzi
jak to żyć, gdy starość nadchodzi.

Pomimo moich najlepszych chęci
- nie zawsze mogę ufać pamięci.
Więc by jej pomóc, a przez nią sobie,
czasem na chustce węzełki robię.
A potem jeden Bóg wiedzieć raczy
co który węzeł ma dla mnie znaczyć?
Choć mi się nawet nieźle powodzi
wciąż mam kłopoty – starość nadchodzi.

Dwa razy dziennie – raz przy śniadaniu,
a potem w obiad, po drugim daniu
zażywam leki – tabletki białe:
cztery połówki i cztery całe.
Często się piekle (bom nie aniołem)
gdy w obiad nie wiem, czy rano wziąłem?
Tę gorycz klęski wątpliwie słodzi
wiedza, że oto starość nadchodzi.

Żuję kolację – w niej polędwica
me podniebienie smakiem zachwyca.
Pogodnie dumam o tej starości…
Czy ona musi stale nas złościć?
Przecież jest piękna. Masz sporo czasu
Chcesz iść nad wodę, albo do lasu,
to sobie idziesz – nikt ci nie broni.
Z łóżka zbyt wcześnie też nikt nie goni,
Bowiem nie musisz pędzić do pracy
jak wszyscy twoi młodsi rodacy.

Co prawda wigor z wolna przekwita,
lecz po co wigor u emeryta?
Podwyżki pensji już nie wyprosisz,
należną gażę poczta przynosi…
Spokojnie patrzysz jak świat się zmienia,
gdyż wiek ci daje mądrość spojrzenia…
IMG_20170210_161603Więc wiwat starość! Niechaj nam służy,
nawet, gdy trochę chwilami nuży.
Bowiem – jak sądzę – w tym jest rzecz cała,
by jak najdłużej ta starość trwała     Rainer Kern

 

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Wielki Piątek.

Najsmutniejszy dzień.
IMG_20161001_112040(1)On skonał po długich mękach,
śmierć zatriumfowała.
Dzwony milczą,
nie płoszą demonów.
Znikąd ratunku.
Nie ma gdzie się schronić.
Człowiek najmocniej wystawiony
na pokusy szatana.
Longin siedzący na koniu
zbliżał się do boku
Chrystusowego
z włócznią.
Maryje, stojące pod krzyżem,
z chustami mokrymi
od zrozpaczonych myśli .
W piersiach Jego dziura
tak wielka jak Hostyja…
zaprasza każdego:
„Przejdź przeze mnie człowiecze do życia wiecznego”

W kościele panowała cisza. Szmer modlitewny zawisł pod sklepieniem. Jakaś staruszka weszła do ławki i z trudem ugiąwszy kolana, opadła w pełnej skruchy pozie. Gdy podniosła po jakimś czasie swą pomarszczoną ziemistą twarz, po której płynęły łzy, powiedziała:
…Twoja główka krzywo zwisła, toćbych ją podparła,
Krwią pociekła Ci po liczku, toćbych ją otarła,
Picia chcesz,picia bym Ci dała
Jeno nie lza sięgnąć twego świętego ciała…

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , , , , | 2 komentarzy

Wielki Czwartek.

IMG_20170228_155303Radosne dzwonki
ustąpią miejsca
klaskaniu kołatek.
Modlą się w wielkoczwartkowy wieczór,
wracają do domów,
do codzienności,
zapominają o czym myśleli
przed nagim ołtarzem.
Udają się na spoczynek,
mając pod powiekami barwne plamy
dopiero co minionego dnia.
Zasnęli
jak apostołowie
choć Jezus kazał im czuwać.
A On modlił się
w Ogrójcu.

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , | 1 komentarz

Wielka Środa.

Pamiętam, gdy byłam małą dziewczynką, że w Wielką Środę kościół był wypełniony po brzegi ludźmi do ostatniego miejsca. Każdy chciał zobaczyć kukłę Judasza. Ze słomy, sznurka i szmat była zrobiona kukła, która do pasa miała przyczepiony worek z potłuczonym szkłem, niby to trzydzieści srebrników.
Judasza paliło się po mszy.
Po Judaszu nie mógł pozostać ślad.

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , | 2 komentarzy

Wizyta w ZUS…orzecznictwo lekarskie.

Lekarz, kobieta, wiek około 65 lat. Ton oschły, zimny. Nie patrzy w oczy przez całą naszą rozmowę, tylko zapisuje mnóstwo informacji w komputerze. Wzrok skupiony w monitorze lub papierach.
- Proszę usiąść.
Przyciągam sobie krzesło stojące pod oknem. Siadam.
- Poproszę dowód osobisty. Papiery proszę mi dać te, które nie zostały doręczone wcześniej.
Podaję. Dokładam wyniki kardiologiczne, wyniki z rtg i tomografu płuc.
- Proszę mi powiedzieć, gdzie wcześniej pani pracowała, lata pracy, stanowisko, wykształcenie pani, pani zarobki.
- A do czego to doktor potrzebne?
- Chcę wiedzieć, czy może pani dalej pracować.
- Chciałabym wrócić do pracy, nie przeczę, ale z tego co mi wiadomo, pracodawca chce zdrowego pracownika, nie będącego ciągle na zwolnieniach lekarskich.
- Jest pani młoda i nie widać po pani, że ma raka.
- Przepraszam, to mam za sobą ciągnąć łańcuchy przyczepione do nogi? Mam założyć worek jutowy na siebie i na czole napisać rak?
- Dzisiaj młodym nie chce się pracować. Tylko stwierdzam.
- Nie wiem do czego ta rozmowa ma dążyć, ale jeżeli pani jeszcze raz zasugeruje, że wymyślam sobie chorobę, żeby być na łasce państwowej renty chorobowej, to nie będę rozmawiać z panią tylko ze zwierzchnikiem.
- Proszę spokojniej. Hmmmm, to co my tu mamy, a rak …
Proszę jeszcze raz mi powiedzieć pani wykształcenie?
- Wyższe. A pani? Nie przedstawiła się pani doktor. Pani specjalizacja?
- Okulista.
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Opadły mi ręce. Co okulista może wiedzieć na temat mojej choroby, mojego stanu zdrowia?
Zapadła cisza. Na chwilę. Tylko stukot palców na klawiaturze…Zaczęło się przeglądanie dokumentów medycznych, wypisów, badań, zdjęć rtg.
- I co my tu mamy…(okulista ogląda moje zdjęcia rtg płuc, czyta opinię specjalisty pulmonologa), ja nie widzę tutaj niczego niepokojącego.
- Podważa pani opinię specjalisty pulmonologa? Podważa pani opinię prof.nauk medycznych, dr pulmonolog…….?
- Nie, zauważam tylko, że z rakiem można żyć.
- Sama o tym wiem doskonale, bo jeszcze żyję.
- Proszę się rozebrać, położyć na kozetce, proszę przygotować się do badania per rectum.
- Proszę? Proszę mi wybaczyć, ale okulista nie będzie robił mi tego badania. Poza tym, czemu ono ma dziś służyć?
Nie zgadzam się.
- Proszę się położyć. Zobaczę pani ostatnie cięcia.
Położyłam się. Podniosłam tylko koszulkę. Ostatnie cięcia są bardzo dobrze widoczne.
- Przepukliny nie ma. To dobrze. A to cięcie od mostka aż po łono, to co to?
- To? To rak jelita grubego, przerzuty.
- To aż tyle cięli? Po co tyle?
- To nie ja jestem lekarzem chirurgiem, pytanie skierowane do nie odpowiedniej osoby :). (Zaczyna bawić mnie cała ta sytuacja, uśmiecham się.)
- A kolejna operacja była cięta w tym samym miejscu widzę.
Ładnie pani została zszyta.
- Dziękuję. Nie jest to haft krzyżykowy, raczej na okrętkę (zaczynam się śmiać).
- Co panią tak bawi?
- Cała ta sytuacja.
- Tu nie ma nic śmiesznego.
- Myli się pani.
- Proszę wyjść. Muszę skupić się i opisać pani przypadek.
- Wyjdę, ale zaraz wrócę.
Wyszłam. Na korytarzu, przed gabinetem, bardzo dużo ludzi. Na kulach, na wózkach, z maskami na twarzy (widać chemię biorą), i takich, po których nic nie widać, że są chorzy – takich jak ja. Czekam na swój powrót do okulisty. A może przy okazji poproszę o zbadanie wzroku? Sama do siebie uśmiecham się. Zaczynam zazdrościć tej lekarce, że taka zdrowa baba jest z niej. Bo gdyby była chora, to zupełnie inaczej zachowywałaby się. Miałaby inne podejście do pacjentów. Myślę: „Boże, w jakim celu postawiłeś mi ją na drodze? Bo ja nie wiem. Ona ma mi coś powiedzieć, czy ja jej?”.
- Proszę już wejść.
Wchodzę z uśmiechem.
- Proszę tu podpisać.
- Ale najpierw to przeczytam, dobrze? Chcę wiedzieć, co podpisuję (uśmiecham się do niej. Nie patrzy mi w oczy).
- Jeszcze nie miałam takiej pacjentki przez tyle lat, co tu pracuję. Jest pani bardzo pewna siebie i potrafi dbać o swój interes.
- Dziękuję i traktuję to jak komplement. W mojej chorobie moja pewność bardzo się przydaje – dodaje mi siły. I jest to w moim interesie, bo nikt tak nie zawalczy o mnie – jak ja sama.
- Do widzenia.

1483036195592

:)

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 10 komentarzy

Produkty, które skracają nam życie.

Człowiek jest zaprogramowany genetycznie na to, żeby przeżyć nawet 120 lat. Kobieta w Polsce średnio żyje 80 lat, a mężczyzna 76, więc jednak skracamy sobie to życie. I okazuje się, że dieta w 60% ma na to wpływ. Oprócz tego jest genetyka, zanieczyszczenie środowiska, stres jaki nam życie funduje.
Mamy całą cafeterię produktów, które przyspieszają starzenie się skóry:
* chleb – głównym winowajcą jest gluten, powinniśmy ograniczyć białą pszenną mąkę,
* słodycze – nie należy całkiem ich eliminować, gdyż dają porządnego kopa dla mózgu, są bardzo energetyczne, ale trzeba pamiętać, że cukier, który jest zawarty w słodyczach, przyspiesza glikację – proces niszczenia włókien kolagenowych w naszej skórze,
* olej – najgorsze tłuszcze to rafinowane tłuszcze, ponieważ są one pozbawione całkowicie witamin tłuszczorozpuszczalnych, a dodatkowo jeszcze oczyszczane są różnymi substancjami chemicznymi,które niestety mają często działanie kancoregenne. Wybieramy tylko tłuszcze z pierwszego tłoczenia: lniany, oliwa, arachidowy.
* mięso – szczególnie wieprzowe, które zawiera dużą ilość tłuszczu, należy je jeść w ograniczonych ilościach.
* sól – również przyspiesza starzenie się organizmu, powoduje zatrzymanie wody w organizmie.
* alkohol – sprawa dyskusyjna, bo Gruzini i Japończycy nie stronią od alkoholu, a żyją długo. Jednak wszędzie potrzebny jest umiar, dla każdego to jest inna norma. Zalecane jest czerwone wino, które ma dużo polifenoli, ale również w umiarze.

Zdrowe odżywianie oparte jest na trzech filarach:
1. jakość
2. ilość
3. częstotliwość
i trzymając się tej triady na pewno dociągniemy do setki :)

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , , | 4 komentarzy

Siemię lniane – niezły glutek :)

Siemię lniane ma właściwości lecznicze, gastryczne. Zalane ciepłą wodą tworzy kisiel, słynny glut :).
Z glutem można robić dużo: pić, jeść, stosować jako kosmetyk.
Dobre gabinety SPA stosują na ciało właśnie ten kisiel wytworzony z siemienia lnianego. Ta cudowna maź ma właściwości regeneracyjne na włosy, skórę (właściwości zmiękczające).
Jeżeli chodzi o zabiegi w domu, to możemy łączyć siemię lniane (maź) z miodem i mamy świetną maseczkę na ciało.
Siemię lniane z imbirem, cytryną i odrobiną miodu – jest to świetna maseczka na włosy, ciało, nogi, dłonie…

Tak naprawdę wystarczy sam glutek z siemienia. Wkładamy do niego dłonie czy stopy i mamy super efekt gładkiej skóry. Skóra wsiąknie tyle tej mazi ile będzie potrzebować, bez efektu klejenia. Wystarczy 20 minut.

Warto zadać sobie „trud”, żeby samemu zrobić sobie takie kosmetyki w domu. Bo wszystko to, co mamy w domu, w kuchni, znajduje się w kosmetykach.
Mamy miód, olej kokosowy, siemię, cytryna, oliwa z oliwek, imbir, pestki słonecznika itp.
Dziś, kładąc się spać, kobiety nakładają na twarz kilka kosmetyków, a dawniej, nasze babcie – tylko jeden, naturalny.

Ja pamiętam olej z nagietka i maść nagietkową babcinej roboty. I siemię lniane pod różną postacią…

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 2 komentarzy

Niebieski ogród…Rajowy:)

Nie ma ogrodu bez kwiatów. Choćby stokrotka polna.
A może kłębi nam się w głowie mnóstwo pomysłów na zagospodarowanie tego czy innego kącika?

Podam przykłady kwiatów na kącik …niebieski :)
1. Dąbrówka rozłogowa – kwiaty niebieskofioletowe.
2. Orlik niebieski – kwiaty niebieskie, jasnoniebieskie.
3. Aster krzaczasty – jasnofioletowe.
4. Ostróżka ogrodowa – niebieskie.
5. Malwa ślaz dziki – jasnofioletowe.
6. Wilec trójbarwny – jaskrawoniebieskie
7. Agapant wschodni – niebieskie
8. Ołownik uszkowaty – białoniebieskie.

Uwierzcie, że taki zakątek w ogrodzie zrobi niesamowitą urokliwą kompozycję. Aż trudno będzie oderwać wzrok.:)
A potem w wazonie, w salonie…

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , | 6 komentarzy

Być najlepszym przyjacielem w związku. Wystarczy?

W związku trzeba się przyjaźnić. Po prostu. I to jest chyba najlepsze lekarstwo na udane życie we dwójkę. Trudno mówić o receptach i gwarantach na życie, które powodują, że związek trwa. Tyle tych recept i gwarantów ile jest związków. Jesteśmy ludźmi i każdy człowiek jest inny, ale przyjaźń to jest to, co cementuje ludzi i tak jak potrzebuje się mieć przyjaciela w życiu, to tym bardziej jest fajnie w związku, jak w nim jest przyjaźń – ta potrzeba bycia ze sobą, radość ze wspólnego przebywania.
Są wzloty i upadki w związkach. To normalne. Ale chyba też na dobry związek wpływa nie traktowanie siebie na wzajem zbyt poważnie. Trzeba mieć w tym wszystkim też trochę zabawy – wspólna kolacja, kąpiel, spacery, zakupy, odwiedziny bliskich, podróże – niech w tym wszystkim będzie trochę zabawy, niech będzie śmiesznie.
Bardzo ważna jest ta akceptacja wad partnera – bo gdy mija euforia, szał fascynacji drugą osobą, przychodzi normalne życie, normalne funkcjonowanie, normalne wykonywanie obowiązków – bo dalej trzeba normalnie funkcjonować.

Ksiądz Jan Twardowski powiedział kiedyś, że małżeństwo przypomina trzy zakony.
Na początku są franciszkanie – weseli, rozkochani, chwalący Pana.
Potem są dominikanie – pogrążeni w dyskusji, w ferworze wymiany argumentów.
A potem są kameduli – którzy głównie się zajmują milczeniem obok siebie.

Związki przechodzą przez różne fazy. Najważniejsze czynniki w związku to podobieństwa – im więcej między nami różnic, tym większe ryzyko rozstania. IMG_20170212_083646

To, że są kryzysy, to wiadomo. Tylko teraz kwestia – co z tym robimy?

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 8 komentarzy

Pechowa 13…czyli jak rozwalić swój związek.

Dlaczego nie umiemy rozmawiać z partnerem?
Dlaczego, w trakcie rozmowy, jeden z partnerów przyjmuje nastawienie obronne, oddala się emocjonalnie, a w końcu odchodzi?

Oto 13 błędów, jakie partnerzy robią w naturalny sposób, odstraszając siebie nawzajem:
1. Miesiącami dusimy urazy w sobie, nie wypowiadamy je tylko staramy się, żeby było jak najlepiej, a potem wybuchamy gniewem niczym wulkan Etna.
2. Narzekamy na swoje związki, krytykujemy siebie wzajemnie, wypominając sobie wszystko to, co partner robi źle, co jemu nie wychodzi.
3. W trakcie gwałtownego wybuchu poruszamy tematy nie związane z tematem kłótni („A twoja matka…!).
4. Rozpływamy się we łzach, pokazując partnerowi, że jesteśmy bardzo zranione, które nie przetrwamy bez swojego partnera.
5. Wmawiamy sobie, że jesteśmy nic nie warte, na nic nie zasługujemy i w efekcie popadamy w przygnębiający lęk.
6. Przestajemy się odzywać, zaczynamy się wycofywać i oczekujemy od swego partnera, że domyśli się, o co nam chodzi.
7. Zagrażamy, że zrobimy sobie krzywdę (osoby z postawą borderline).
8. Przesadnie analizuje się swego partnera, oraz narzuca się to, co chciałoby się, aby czuł.
9. Ma się pretensje o to, że jesteście ze sobą tak długo, a on dalej nie potrafi czytać w myślach.
10. Przekonuje się partnera w rozmowach, że to właśnie ty jesteś najlepszą partią, jaką udało mu się dostać, że gdyby nie ty, partner byłby nikim.
11. W związku najważniejsze są twoje potrzeby, stawiasz je na pierwszym miejscu. Dotyczy to również uczuć.
12. Przeszłość w kłótniach jest ciągle żywa („Jesteś wredny, bo siedem lat temu nie pomogłeś mi powiesić firanek!”).
13. Ciągłe próby zastraszania, że coś ci się należy („Powinieneś!” ,”Ja robię tyle dla ciebie, a ty…”)

Dialog pełen miłości można uzyskać, ale trzeba zachować samodyscyplinę. Do przeprowadzenia dobrej rozmowy potrzebna jest odpowiednia chwila, zachowanie spokoju, opanowanie oraz skupienie się na temacie rozmowy.

Bycie z drugą osobą jest wyzwaniem, gdyż wymaga ciągłej pracy nad swoim zachowaniem. W udanym związku „pracują” dwie osoby, w przeciwnym razie lepiej zostać singlem i nie ranić partnera.

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 16 komentarzy

„Wasz Bóg jest nienormalny, lepiej – Jego nie ma!”…

IMG-20170225-WA0000Mała szpitalna sala. W niej pięć pacjentek. Wśród nich ja. Środek nocy, nie możemy zasnąć, budzi nas krzyk osób cierpiących z innych sal, głośne bieganie na korytarzu.
Obok mojego łóżka słyszę melodyjne szeptanie sąsiadki, ma 82 lata, zaawansowany rak wątroby. Proszę ją, by śpiewała trochę głośniej, żeby mnie nauczyła tej pieśni „Jest drabina do nieba”. Śpiewamy cichutko już w trzy. Odchodzi gdzieś lęk.

IMG-20170225-WA0002Z sąsiedniego łóżka dochodzi do nas głośne: „Wasz Bóg jest nienormalny,lepiej – Jego nie ma! Gdyby był, nie byłabym tutaj! Ani wy!…Ani wojen, ani biedy, ani cierpienia!…”
Zrobiło się bardzo cicho. Przez chwilę.
Przyszedł czas na rozmowę…

Obecnie modne jest oskarżenie Boga o zło na świecie. Wszystko jest błędem Boga. Albo jest mocarzem żyjącym w niebie i nie troszczącym się o nas, albo bezbronnym Bogiem, który nie potrafi zaingerować.

A ja się pytam: „Czy można oskarżać Boga ukrzyżowanego?”

Wolimy radzić sobie sami. Ideałem jest pozostanie sobie niezależnym. Uważa się nawet, że lepiej będzie nam się powodziło bez Niego.
A przecież to, co się dzieje na świecie, jest konsekwencją tego (droga pani sąsiadko z łóżka obok), że nie chcemy wpuścić Boga do swego życia.

Zbyt łatwo myślimy, że wiara łączy nas z dalekim obcym światem, że w gruncie rzeczy nie bardzo zmienia nasze życie. Nasza wiara zmienia właściwie wszystko tu na ziemi. Wiara to takie nasze wewnętrzne oczy, które otrzymaliśmy, byśmy mogli zobaczyć wiele rzeczy, niedostrzegalnych przez nasze cielesne oczy.

Nasze relacje w większości są powierzchowne, dlatego, że Jezus pozostaje poza nimi. Plotkujemy i rozmawiamy ze sobą, miło nam być razem, ale właściwie przez cały czas jesteśmy obok rzeczywistości. Nie sięgamy głębiej, nie dotykamy prawd, ani korzeni (wstydząc się bycia katolikiem) dlatego nawet pośród sympatycznego towarzystwa możemy czuć się niezmiernie samotni. Nasze relacje to często relacje ciała wobec ciała, inteligencji wobec inteligencji, uczucia wobec uczucia.
Jak często nasza relacja płynie z głębi ku głębi?

Najgłębsze w człowieku jest to miejsce, w którym jest on obrazem Boga.

Niestety, my wszystko poprzewracaliśmy. Dlatego tyle w nas poczucia bezsensu i rozpaczy.
Nikt o sobie nie może powiedzieć, że nic nie znaczy, że jego życie jest bez sensu. Każdy człowiek ma znaczenie dla Boga.

Nic dziwnego, że człowiek wobec nieuniknionej śmierci odczuwa wielki lęk. Jednak, dopóki żyjemy w śmiertelnym ciele, nie możemy dać swego życia inaczej, jak tylko w bólu. Cierpienie nigdy nie jest tylko cierpieniem, trzeba je akceptować i dźwigać je.
Łatwiej się cierpi ofiarując swój ból Ojcu.
Jezus dobrowolnie przyjął cierpienie czyniąc z niego akt miłości.

Wielu zwyczajnych, prostych ludzi w wierze znajduje odpowiedź na wszelkie egzystencjalne pytania. Odczuwają oni bezpieczeństwo i ufność, wierząc, że są w dobrych rękach i że wszystko ma sens.

Nasze życie jest podróżą z wieloma nieoczekiwanymi przeszkodami. Owszem, przychodzą dni, w których wiara i miłość wydają się być martwe, kiedy mamy wrażenie, że Bóg jest daleko, kiedy wszystko staje się absurdem (takie dni miała nawet św.Matka Teresa z Kalkuty).
Nie ma jednak innej drogi do życia jak śmierć. Życie i śmierć zdają się wykluczać, a mimo wszystko są sobie tak bliskie.

Moja sąsiadka z łóżka obok, coraz bardziej podniesionym głosem, mówiła, żeby „odczłowieczyć” Boga, któremu oddał człowiek wszystko to, co miał najlepsze: miłość wielką, miłosierdzie, przebaczenie…
Gdybyśmy częściej potrafili milczeć w dyskusji i woleli raczej rysować po ziemi!Jeżeli dyskutujemy i kłócimy się ze sobą, to dlatego, że znajdujemy się na niewłaściwej płaszczyźnie. Milczenie ma niesłychana moc. Stwarza klimat, w którym łatwiej potrafimy spoglądać na wszystko w nowy sposób. Głębokie milczenie pozwala na wsłuchanie się w wewnętrzny głos, ten prawdziwy. Słowo, które pada w milczeniu, ma o wiele większą wagę.

Rozmowy trwały do pierwszych pomiarów temperatury. U mnie 36,6 , a u sąsiadki z łózka obok – 37,4.
Tematy potrafią rozgrzać :)

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 9 komentarzy

By związek nie tracił namiętności…

Miłość sprawia, że świat staje się ogrodem możliwości. Za sprawą miłości pełnej namiętności i oddania jesteśmy zdrowsi i szczęśliwsi.
Jest ona warta wszystkiego.
Nic dziwnego zatem, że tak wiele kobiet desperacko pragnie związku opartego na bliskości i przywiązaniu.
I aby tak było należy mieć realistyczne oczekiwania dotyczące tego, jak w rzeczywistości ma wyglądać związek pełen oddania.

Gdy wspólnie przechodzi się przez burzę i pokonuje się problemy – wtedy partnerzy stają się sobie jeszcze bliżsi. Otwieranie się przed sobą i bycie lojalnym wobec siebie – zbliża.

Miłość nie czuje znoju, nic sobie nie robi z kłopotów,
porywa się na to, co ponad jej siły,
nie uznaje wymówki, że coś jest niemożliwe.
Dlatego też może się podjąć wszystkiego,
doprowadza do końca wiele rzeczy i pilnuje,
by przyniosły efekty
tam, gdzie ten, który nie kocha, osłabłby i położył się.
Choć znużona, nie męczy się;
choć pod naciskiem , nie ustępuje;
choć zatrwożona, nie jest niemiła;
lecz jako żywy płomień zmusza się, by piąć się w górę
i bezpiecznie
przenika przez wszystko.  Thomas A Kempis 

By związek nie tracił namiętności:
* trzeba być realistką i przestać dążyć do perfekcji,
* nie rozpamiętywać i nie hodować pretensji, które ciągle ranią,
* należy cieszyć się wspólną codziennością,
* należy rozmawiać o codziennych rozczarowaniach, irytacjach,
* należy świętować sukcesy każdego z was,
* należy wspierać się nawzajem w cierpieniach i przeszkodach, jakie gotuje nam życie,
* należy wspólnie planować przyszłość,
* należy godzić się po rozpaczliwych awanturach,
* należy wzmacniać i podsycać pasję, ekstazę, radość.

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 7 komentarzy

Pielęgnowanie bliskości w związku.

Nie ma idealnych mężczyzn ani kobiet. A szkoda:)
Chcąc mieć w związku miłość i namiętność, należy najpierw rozwijać siebie, rozwijać związek i wspierać się we wspólnym rozwoju.
Pielęgnowanie bliskości jest podstawą zwracania się ku sobie.

Należy dzielić się:
myślami,
uczuciami,
czułością,
przyjemnością zmysłową.

Ważne jest, żeby:
razem spędzać czas,
rozmawiać,
słuchać,
zwierzać się sobie,
odkrywać swoje głębsze pragnienia, potrzeby i cele.

Należy zachowywać się tak, jakby miało się ze sobą romans.

Leżymy w swoich ramionach, z zamkniętymi oczami i otwartymi dłońmi, a wszystkie barwy świata przepływają przez nasze ciała jak struny ognia”. Marge Piercy

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , | 6 komentarzy

Jak osiągnąć wspaniałe rezultaty w związku?

„Ponieważ dobrze mi z żoną” odpowiedział mi starszy pan, który jest w związku ponad czterdzieści lat.
To, że mężczyźnie jest dobrze z kobietą, powoduje, że pozostaje on długo w trwającym związku.
Na udany związek ma wpływ:
śmiech,
żarty,
psikusy wzajemne,
głębsze rozmowy,
przygody,
udany, niż kiedykolwiek, sex.
I proszę mi wierzyć – znam osobiście takie „łabędzie” pary, z długim stażem intensywnego stanu zakochania, które naprawdę żyją długo i szczęśliwie.

Jak im się to udało?
Przede wszystkim ludzie w zdrowych związkach:
pomagają sobie rozwijać się jako małżonkowie,
jako rodzice,
jako jednostki.
Pomagają sobie nawzajem zaspokajać najgłębsze potrzeby emocjonalne,IMG-20160827-WA0012
ułatwiają sobie rozwijanie umiejętności,
realizują swoje cele osobiste.
Czyli pomagają sobie nawzajem stać się silnymi i idealnymi ja.

W dobrym związku nie może być narzucania swojej woli drugiej osobie. Nie można decydować, iż wie się lepiej, co „jest dobre” dla drugiego i narzucać swoją wolę. Rady i ciągłe strofowanie szkodzi dobremu samopoczuciu obojgu.

W dobrym związku wspaniałe rezultaty osiągnie się poprzez:
- rozwijanie dawania i otrzymywania zrozumienia,
- troskę i wsparcie idealnie dopasowane do indywidualnych potrzeb,
- głębszą bliskość i jeszcze lepsze spełnienie seksualne,
- współpraca w życiu rodzinnym,
- radość z sukcesów osobistych i partnera oraz realizowanie siebie,
- ciągłe podsycanie namiętności,
- zachowania bardziej spontaniczne i nieprzewidywal

Opublikowano Rodzina., W wolnej chwili... | Otagowano , , | 2 komentarzy

Pora na porządki w małżeństwie – precz z rutyną!

Dlaczego udane małżeństwa są taką rzadkością?
Małżeństwa, które nie hamują rozwoju partnerów? A może małżeństwa są nie do pogodzenia z pewnymi faktami ludzkiej egzystencji?
A może małżeństwo to iluzja, albo to współczesny człowiek jest niezdolny do nadania mu odpowiedniej treści? Dzisiaj słyszymy, że małżeństwo jest kresem miłości i sieje w nas spustoszenie?

Okazuje się, po przeprowadzonych rozmowach z wieloma osobami w różnym wieku, że długotrwałe przebywanie z tą samą osobą, sprawia, że związek staje się uciążliwy, nudny, problematyczny, konfliktowy.
To, że małżeństwo traci swą duszę i blask na skutek monotonii upływających lat jest tylko powierzchownym stwierdzeniem.
Pustka małżeństwa nie wynika ze zwykłego zmęczenia, ale jest rezultatem
rozczarowań,
nieufności,
wrogości,
nienawiści.

Zawierając związek małżeński nikt nie rozważa, że: u mnie za parę lat wykształcą się kiedyś to a takie nieprzyjemne cechy.
Wszystkie te wady pojawiające się u współmałżonka powoli tworzą i uruchamiają małą lawinę. Ona automatycznie zaczyna narastać. Wybuch może nastąpić przy mało ważnym wydarzeniu.

Edukacja w dziedzinie małżeństwa praktycznie nie istnieje.
Mimo, że zostajemy obdarowani uczuciem zakochania, to dobre małżeństwo musimy budować sami.
Na razie polega ono na tym, że jedno z małżonków zmienia własną postawę w kierunku wewnętrznej rezygnacji z wymagań wobec partnera…:)
Poświęcają się, zazwyczaj, kobiety.

Opublikowano W wolnej chwili... | Otagowano , , , | 3 komentarzy

Nieustanna dieta każdej z nas :)

Która z nas nie chciała zrzucić zbędnych kilogramów?
Której nic z tego nie wychodziło?
Która głodziła się miesiącami, a potem wpadała na jakieś przyjęcie, na którym było mnóstwo pysznego jedzenia i całą dietę diabli wzięli?
Co zrobić, żeby w końcu się udało?

A może naszym nieustannym wrogiem nie są nadprogramowe kilogramy, ale nasz pesymizm? Może jesteśmy dla siebie zbyt okrutne i czujemy się winne, że lubimy jeść i smakować? Pozbądźmy się tych czarnych myśli, że jesteśmy beznadziejne, bo nie udaje nam się wskoczyć w rozmiar 36-38.

Zacznijmy myśleć optymistycznie. Jako optymistki, nawet, gdy zawali się dietę, nie będziemy się o to strasznie obwiniać, a zamiast tego powiemy: „Cóż, nie mogłam postąpić inaczej, bo okoliczności były takie, że nie mogłam siedzieć nad szklanką wody z cytryną”.
Uwierzcie mi – optymiści wygrywają na każdym polu życia, na polu odchudzania też. Okażcie sobie zatem trochę litości i zmieńcie styl myślenia :).

Zastanówcie się też, dlaczego chcecie schudnąć? Czy dlatego, że wejście po schodach wprowadza was w zadyszkę, boli was kręgosłup, nie możecie zasznurować butów?
Jeśli to chodzi o nadwagę, która jest zabójcza dla organizmu, to dieta plus ruch pomoże.
Jeśli natomiast chcecie pobyć się kilogramów tylko dlatego, że mniej zatrzymujecie męskich spojrzeń – to odpuście sobie! Bo w to, że nie przykuwacie niczyjej uwagi – nie uwierzę!
Nie wszyscy mężczyźni gustują w kobietach chudych. Wręcz odwrotnie, panowie lubią krągłe panie.

Nie ważne, ile się waży, ale jak tą wagę się „nosi”. Wystarczy popatrzeć dookoła i widzi się same ponad czterdziestki dwójki w rozmiarach, które są piękne i ponętne :).IMG-20170211-WA0002

Atrakcyjność buduje się na własnej opinii, a nie na tym, jak widzą nas inni ludzie. Atrakcyjność jest w nas.
To dobre samopoczucie daje siły do osiągania wyznaczonych celów.

Opublikowano Bez kategorii, W wolnej chwili... | Otagowano , , | 2 komentarzy