Badanie krwi , a nowotwór.

Czy zwykła morfologia może nam powiedzieć o poważnej chorobie, jaką jest nowotwór?
Bezpośrednio nie, z wyjątkiem nowotworu krwi, na przykład białaczki, ale bardzo wiele nowotworów – zwłaszcza w fazach zaawansowanych – powoduje niedokrwistość z niedoboru żelaza (symptom sugerujący nowotwór jelita grubego). Niedokrwistość makrocytowa, niedokrwistość z niedoboru witaminy B 12 też może sygnalizować możliwość wystąpienia raka żołądka.
Badania morfologii pokazują nowotwory w bardzo zaawansowanej chorobie raka.

Choroby nowotworowe zaczynają się na poziomie pojedynczych komórek, dlatego tak bardzo trudno jest zdiagnozować je w początkowej fazie, ze zwykłej morfologii.

Czy można być o krok przed rakiem?
Zawsze warto zrobić markery, które są świetnym testem biochemicznym (mamy marker na prostatę, na piersi i macicę, na jelita, ogólny,…niestety nie mamy markera na płuca).

Warto się badać :)

Informacje o Longina

Matka dwóch synów, żona z dwudziestoletnim stażem. Zaciekawiona światem, życiem. Kochająca ludzi, rozumiejąca ich potrzeby. Pedagog, z umiłowania - psycholog, z uwielbienia - rozmowa z ludźmi. Brała udział w seminarium naukowym " Dziecko niepełnosprawne w rodzinie i środowisku szkolnym",poruszające kilka tematów: sytuacji dzieci z niepełnosprawnością somatyczną w rodzinie; jak rozmawiać z dziećmi o śmierci i umieraniu;, wykorzystanie pozytywnych emocji w terapii rodziców dziecka niepełnosprawnego; niewykorzystane możliwości arteterapii;
Ten wpis został opublikowany w kategorii W wolnej chwili... i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Badanie krwi , a nowotwór.

  1. ~nasumi pisze:

    jest takie powiedzenie: Kto choruje? – Baba, Kto umarł? – Chłop.
    …statystyka?

    • Longina pisze:

      hmmmm…..statystyka czasem przekłamuje…zależy, kto przeprowadza statystyki…:)

      • ~nasumi pisze:

        a powiedz Ty mi, czy żyjąc z nim, da się wyrzucić go z myśli, by też i nimi nie był karmiony, a wysechł na wiór …?

        • ~Longina pisze:

          Cieszę się, że nie doświadczyłeś choroby…Bardzo się cieszę.:)
          Odpowiadam: nie da się go wyrzucić z myśli. Żyje się codziennością, wykonuje się swoje obowiązki, ale gdzieś z tyłu głowy jest uczucie tykającej bomby…
          Godzę się na niego i żyję dalej starając się otwierać oczy na problemy chorego, problemy rodzin chorego, staram się pomóc samym chorym zrozumieć różne stany…
          Piszę o wszystkim, co mnie nurtuje :)
          Pozdrawiam :)

          • ~nasumi pisze:

            hmm… a przecież każdy z nas odejdzie stąd i nie wtedy, kiedy chciałby

            • Longina pisze:

              doskonale zdaję sobie z tego sprawę, mimo wszystko jest ten lęk, a zwłaszcza lęk przed cierpieniem. Sama śmierć nie jest czymś strasznym – zasypiasz…,ale często przed zaśnięciem jest długa droga cierpienia, której nie pomogą już „twarda przeciwbólówka”…
              Czas jakiś pracowałam w hospicjum i nie było osoby, bez względu na wiek, która nie przejmowała się swoją chorobą, nie myśłała o niej.
              Uwierz mi, że żyję bardzo normalnie i często nie myślę o chorobie, ale raczej on przypomina mi o sobie tym, że trudniej mi oddychać, szybciej się męczę niż inni itp…
              Blog nie powstał w celu użalania się nad sobą, epatowaniem choroby, ale pomocy innym- czytają mnie osoby onkologiczne, mówiące, że dopiero tutaj czują się zrozumiałe.
              Rak jest chorobą dotykającą i fizycznej strony człowieka, jak i psychicznej…(chyba bardziej).
              Pytaj o wszystko…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>