Dojrzałam – jestem bohaterem! Rycerz wygrał ze smokiem :)

” – Słuchaj, mam 44 lata, wchodzę do sklepu i podoba mi się właśnie ta sukienka, nie inna, tylko właśnie ta, a i tak kupuje inną…
– Dlaczego?
– Bo nie spodobałaby się mojej mamie. Nie chcę później wysłuchiwać, że nie mam gustu, że co ja kupiłam…
– Ale masz 44 lata! Nie jesteś małym dzieckiem…
– Nie rozumiesz, nie chcę jej denerwować…A niech ma..
– A co Ty z tego masz?…”

To fragment rozmowy z koleżanką.
Dzisiaj.
Nie potrafiłam skupić się na zakupach, tylko myślałam o koleżance i jej bezsilności wobec mamy.

Jak ważne jest trwanie przy swoim zdaniu wiedział na pewno Martin Luther King, Krzysztof Kolumb, Jan Sebastian Bach, Jezus z Nazaretu, wiedziała Maria Skłodowska-Curie. Oni odważyli się zakwestionować swój wewnętrzny obraz z dzieciństwa.
Będąc małym dzieckiem odczuwało się przygniatającą wyższość dorosłych, odczuwało się ich wiedzę i umiejętności. Byliśmy wobec nich bezsilni. Rodzice górowali nad nami, to poniekąd dawało nam poczucie bezpieczeństwa, pod warunkiem, że przestrzegaliśmy ich zaleceń, czy postępowaliśmy tak, jak tego chcieli. W dzieciństwie nasze życie było uzależnione od rodziców – to normalne.
Gorzej, jeżeli trwamy w poczuciu, że nasze przetrwanie zależy od spełniania ich woli. Siła rodziców z dzieciństwa tłumi naszą niezależność, powoduje nieumiejętność podejmowania własnych wyborów.
Potrzeba odwagi, żeby zbuntować się i zawalczyć o siebie.
Bądź rycerzem – bądź wolny, indywidualny, niezależny, dojrzały.
Walcz ze smokiem – walcz z przytłaczającą mocą głosów rodziców, gdy było się dzieckiem.

„Chciałam iść do ekonomika (…), a wylądowałam w rolniku. Posłuchałam rodziców. Wiesz, jak to jest, byłam najmłodsza i ktoś musiał przejąć gospodarstwo. Takie życie…”

Każdy dzień jest polem bitwy, na którym nasz wewnętrzny rycerz staje do walki z wewnętrznym smokiem.
Jak myślisz – warto?

Informacje o Longina

Z zawodu pedagog. Po czterdziestce. Ciekawa świata ogromnie. Otwarta i spontaniczna. Kocha zwierzęta. Ceni piękno przyrody, kocha góry i docenia każdą chwilę. Optymistka - strasznie niepoprawna :) To nie ja pokonałam raka - to mój optymizm go pokonał :D Gaduła umiejąca słuchać. Przekonana, że najistotniejsze w życiu to nie bać się codzienności...Nie bać się życia! :) Organicznie nie znosi chamstwa .
Ten wpis został opublikowany w kategorii W wolnej chwili... i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

25 odpowiedzi na „Dojrzałam – jestem bohaterem! Rycerz wygrał ze smokiem :)

  1. ~Trzy-m pisze:

    Ja także całe życie ulegam i bardzo przez to cierpię.

    • Longina pisze:

      Każdy w jakis sposób ulega drugiej stronie, ja to nazywam kompromisem…(w przypadku gdy to dwie osoby ulegaja sobie wzajemnie)
      Jeżeli tylko jedna osoba ulega ciagle, nazywam to wykorzystaniem, zniewoleniem…

  2. ~korek115 pisze:

    Najlepiej wszystko zwalić na mamę…

  3. ~Aneta pisze:

    Kiedyś trzeba przeciąć pępowine bolesne,ale prawdziwe.Całe życie ulegać to nie być sobą.Koleżanka żyje w cieniu swojej mamy.

    • Longina pisze:

      otóż to – uleganie ciągłe to zamykanie siebie. ..
      Pytanie: na ile chcę być stanowiąca o sobie samej, a na ile chcę byc kloszem innych – decydujących za mnie?
      Wszystko zależy od nas

  4. inmyminds pisze:

    No wpis całkowicie wpisujący się w moją relację z mamą. To znaczy, moja mama właśnie tak we wszystko się wtrąca a gdy zrobisz coś inaczej to się potrafi obrazić. Ja z tym walczę, bo nie chcę całego życia przeżyć tak jak ONA chce. I staram się jej delikatnie tłumaczyć, że nie jestem już małą dziewczynką i nie może mi zdania narzucać. Ciężki z niej przypadek, bo niby mówi, że to rozumie, i niby tylko wyraża swoje zdanie, a nie narzuca, ale zawsze używa przy tym takiego tonu, że wywłuje w człowieku poczucie winy, że jednak nie zrobił tak jak ona uważa… Ileż razy podobnie jak Twoja koleżanka, wyszłam ze sklepu z czymś co jej się podobało, a nie mi… o zgrozo. Ale to było dawniej, kiedy jeszcze to ona kupowała mi ubrania… Teraz mam więcej asertywności, gdy to swoje pieniądze mam wydać. Ale na prawdę całkowicie rozumiem bohaterkę wpisu – ‚a niech mama się cieszy, już dla świętego spokoju to kupię/zrobię’. W sumie dzięki za pomysł na kolejny wpis! Też muszę o tym napisać!

    Pozdrawiam ;)

    • Longina pisze:

      zawsze warto powiedzieć :” Mamo, szanuje twoje zdanie, jednak uważam, że w tej sukience będzie mi lepiej…”….
      Wbrew pozorom wiele kobiet boryka się z dominującym rodzicem – warto poruszac takie tematy…warto rozmawiać. ZAWSZE warto ROZMAWIAĆ
      Pozdrawiam również :)

      • ~Jo-an pisze:

        Warto mieć swoje zdanie i się go trzymać, szanując jednocześnie zdanie odmienne. Są jednak takie osoby, które uważają że racja jest zawsze po ich stronie, oni wiedzą najlepiej… grunt to nie pozwolić innym wejść sobie na głowę ☺

        • Longina pisze:

          Oczywiście, Masz rację :)
          Ale silna osoba w dorosłym życiu, stannowiąca o sobie samym, wolna w wypowiadaniu swojego zdania w dzieciństwie była traktowana podmiotowo, z szacunkiem, z możnością decydowania – oczywiście pod bacznym okiem rodziców – czyli mowa o wychowaniu demokratycznym:)

          Osoba dojrzała, mająca problem w wypowiadaniu własnego zdania, z brakiem poczucia własnego sprawstwa, decyzyjności, nie czująca swojej wartości była w dzieciństwie zazwyczaj traktowana przez rodziców przedmiotowo, z góry, na zasadzie polecenie – wykonać, gdzie akceptowane było tylko posłuszeństwo : „masz tak zrobić i już’, „nie ważne co ty chcesz, masz mnie słuchać” – wychowanie autokratyczne..

          jak widać nasze zachowania warunkują się już gdzies w dzieciństwie …

          • inmyminds pisze:

            Żadna to nowość, że wychowanie wpływa na naszą przyszłość, zachowania i zachowanie w społeczeństwie. Dlatego rodzicielstwo to bardzo odpowiedzialna sprawa… bo łatwo można dziecku wyrządzić krzywdę nie szanując go lub w drugą stronę – za bardzo rozpieszczać, na wszystko pozwalać i wszystko na zawołanie dawać. Ciężki orzech do zgryzienia…

  5. ~nasumi pisze:

    dobra Mama da przykład dobrego gustu i będzie hepi, że i ja się jej gustu czepi :)

    • Longina pisze:

      Wiadomo, jak to z gustem bywa, jednemu się podoba, drugiemu tylko chyba…:)
      Ale nie o to chodzi, żeby nie mieć swego zdania…
      Ważne jest, żeby z uszanowaniem innych myśli, wypowiadać swoje.
      Tak myślę :)

      • ~nasumi pisze:

        każdy powinien zbudować sobie swój Raj, na miarę potrzeb i możliwości, a żyć w nim najpiękniej, jak tylko potrafi :)

        • Longina pisze:

          To prawda :)
          Ale od takiego raju z daleka: 4 murzynków małych
          poszło do raju po mech
          jednego zjadł krokodyl
          zostało tylko trzech..

          3 małych murzynków
          kopało w raju dół
          jednego zjadł krokodyl
          zostało tylko dwóch

          2 małych murzynków
          kąpało sie w rzece Eden
          jednego zjadł krokodyl
          został sie tylko jeden…
          jeden mały murzynek, ożenił sie z panną Mery
          po pieciu latach murzynków było cztery….

  6. ~oko pisze:

    zdarza się niektórym, że zapomną dorosnąć – wtedy zdanie mamy może być jedynym dostępnym. niektórym to nawet służy. zmusisz koleżankę do walki i może ją unieszczęśliwisz?

    • Longina pisze:

      Też o tym pomyślałam :) Dlatego rozmowa została przeniesiona w myśli moje i stała sie popełnieniem na blogu. :)

      • Longina pisze:

        skoro nie odważyła sie kupić sukienki dla siebie – widac wygoda wygrała, wygrało bezpieczeństwo.
        A może to ja jestem nie posłuszna? Może to ja zamiast kupic sukienkę w kolorze miodowym powinnam kupic w ulubionym kolorze mojej mamy?
        Może Ona robi dobrze, bo jest dzieckiem kochanym i posłusznym, a ja krnabrnym i zbyt pewnym siebie?
        jak bardzo jesteśmy różni…

        • ~oko pisze:

          nie mam pojęcia – jeśli przyszła po pomoc, to wypada pomóc, a jeśli tylko zagaiła, żeby czas zleciał, to nawet opinii lepiej nie wygłaszać, bo po co? tylko nabroić można.

          • Longina pisze:

            słowa ujrzały światło wśród sukienek, wypowiedzianych chodem…tak mimo…
            wsłuchałam się, czy popłynie więcej słów.
            Nie drążyłam. Czekałam na więcej otwartości.
            Popełniłam myśl na blogu…
            I nic więcej.

        • ~Trzy-m pisze:

          Wiesz… Zawsze robiłam to co moja matka chciała a nigdy mnie nie kochała i bez ogródek o tym mówiła. Uwolniłam się od niej, ale prawda jest taka że zmieniłam tylko kata. Funkcje matki przejęli mąż z jego rodziną. A ja głupia myślałam z jak będę robić to co chcą to mnie będą lubić szanować kochać.
          Jaka ja głupia i naiwna jestem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>