Etapy umierania, aby żyć na nowo.

Wydaje mi się, że mam dość grubą skórę, która pozwala mi przetrwać moje trudne chwile i momenty. Ta wypracowana, gruba powłoka, pozwala skrywać bardzo wrażliwą i delikatną mnie. To tak, jak żebra, które są twarde i pełnią ochronną rolę wewnętrznych, bardzo delikatnych organów. 1450105335639
Ta skorupa pozwala nie dopuszczać do poddania się chorobie. Mimo, że zaprzyjaźniłam się z nią, mimo, że podchodzę do niej czasem delikatnie (badania laboratoryjne), czasem stanowczo (zabiegi, operacje), z dystansem, to zawsze jest lęk, gdy zaczyna się odzywać sama. Tak, jak tym razem. I znowu wywraca moją codzienność…
Rak płuc.
Pytam samą siebie: ile jeszcze mam w sobie organów, które można wyciąć, bez których można normalnie funkcjonować?
Trochę zostało.1450105392799
Chory, gdy dowiaduje się o wznowie, musi zacząć ponowny proces radzenia sobie z nową sytuacją. Nie ważne, że wcześniej – rok, dwa, cztery lata – „pozbierał się”. Każdy nowy nowotwór jest czymś innym od poprzedniego. Do nowego raka należy na nowo przygotowywać się całościowo – i fizycznie i psychicznie. To jest bardzo wyczerpujące psychicznie.
I za każdym razem trzeba przejść pięć etapów, charakterystycznych dla procesu umierania. Tak – najpierw trzeba umrzeć, żeby zacząć na nowo żyć.
1. Szok i zaprzeczenie.    Stanowi rodzaj obrony na nagłe i złe wiadomości. Odpycha się rzeczywistość, nie pozwalając uznać prawdy o nietrwałości swojej.
2. Wściekłość i gniew.   Ten etap pozwala na wyrażanie złości bez poczucia winy, wstydu i gniewu innych. Dochodzi do świadomości wiadomość, że tego, co się stało, nie da się już cofnąć. Teraz tylko leczenie.
3. Żal i ból.    Zadaje się pytania: „Dlaczego znowu rak?”, „Co tym razem nie tak zrobiłam?”, „Dlaczego życie jest takie poplątane?”…itp
4. Depresja.    Stan, w którym nie dostrzega się jasnych stron. Nie ma żadnych pocieszających słów. I najlepszym wyjściem jest tutaj pozwolenie sobie na smutek. Chory potrzebuje dużo czułości.
5. Odrodzenie.    To wyjście z depresji. To uznanie własnej przemijalności, to zrozumienie, że nie mamy wpływu na kontrolowanie rzeczywistości i wybieranie tylko przyjemnych doznań, a nieprzyjemnych odrzucanie. To narodziny nowej osoby, która godzi się z tym, że ważny jest tylko dzień dzisiejszy, która godzi się na śmierć świadomie, przez co rodzi się każdego dnia na nowo.
Dobrze jest się wypłakać, poużalać. To prowadzi do pogodzenia się z tym, co się stało i ponownie pozwala zanurzać się w normalnym życiu, pozwalając na planowanie kolejnych dni.

Dla mnie ważną informacją jest to, żeby udostępniać informacje o chorobie, o tym, co się dzieje w umyśle chorego, jak wygląda proces zdrowienia.
Ludzie, często po wyjściu ze szpitala, szukają wsparcia i duchowego i psychologicznego.
Leczenie raka jest trudnym leczeniem, bardzo komplementarnym. Sama przez to przechodząc, wiem jak na początku choroby szukałam wiadomości pocztą pantoflową na temat leczenia, czułam się pozostawiona sama sobie i ciężko było mi podejmować jakiekolwiek decyzje co do leczenia.
Ważne jest to, żeby robić to, co uważa się za słuszne i nie „pękać”, tylko iść za głosem swojego serca i za tym, co nas pociąga.

Ceń piękno.

Ceń piękno.

W swojej chorobie można być wzorem dla innych – można pokazać innym, jak przez nią przejść, z jaką ogromną cierpliwością, chęcią zmiany, aktywnością.
IMG_20170212_084042

Informacje o Longina

Z zawodu pedagog. Po czterdziestce. Ciekawa świata ogromnie. Otwarta i spontaniczna. Kocha zwierzęta. Ceni piękno przyrody, kocha góry i docenia każdą chwilę. Optymistka - strasznie niepoprawna :) To nie ja pokonałam raka - to mój optymizm go pokonał :D Gaduła umiejąca słuchać. Przekonana, że najistotniejsze w życiu to nie bać się codzienności...Nie bać się życia! :) Organicznie nie znosi chamstwa .
Ten wpis został opublikowany w kategorii W wolnej chwili..., Zdrowie i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Etapy umierania, aby żyć na nowo.

  1. Iza-Pogorzelska.blog.pl pisze:

    Witam. Dzisiaj trafiłam na Twój blog. Na pewno będę tu zaglądać.
    Choroba i śmierć to tematy,które są raczej omijane wielkim łukiem. A przecież to wszystko jest wokół nas.
    Pozdrawiam cieplutko .

    • Longina pisze:

      Boimy się chorób, boimy się śmierci dlatego wypieramy je, nie chcąc o nich rozmawiać. W ten sposób uważamy, że nas nie dotkną:)
      Zapraszam i również pozdrawiam cieplutko:)

  2. ~nasumi pisze:

    On Ci pomoże… https://www.youtube.com/watch?v=aBZ1u93tDa0
    spróbuję poprosić. Amen.

    • Longina pisze:

      On mi zawsze pomaga. Wierzę w Boga.
      Słucham i nucę:)
      Dziękuję.
      I uśmiecham się do Ciebie:)…
      I obiecuję…:)

  3. Longina pisze:

    Dodam, że nie koniecznie w takiej kolejności, jaką podałam, musi przebiegać proces „szokowy”…Te pięć etapów mogą przenikać się, jedne będą się bardziej nasilać inne mniej. Ważne, żeby być na każdy etap otwartym, nie zamykać się w sobie. Jak ma się potrzebę wypłakania – trzeba płakać…itp…:)

Odpowiedz na „Iza-Pogorzelska.blog.plAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>